Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - pawel

Strony: [1] 2 3 ... 53
1
Droga / Odp: Droga
« dnia: Dzisiaj o 12:21:54 pm »
Ogranicz złemu duchowi przestrzeń w sobie [Mieczysław Łuksiak SJ]
 
Jezus przypomina nam dziś, że stoczył zwycięską walkę z "władcą tego świata", czyli złym duchem. Zwycięską, ponieważ zły duch "nie miał nic swego" w Jezusie. Zastanówmy się, czy w nas zły duch ma coś swego. Czy coś w nas należy do niego? Czy ma jakąś swoją przestrzeń?

Nasze zwycięstwo, które będzie udziałem w zwycięstwie Jezusa, dokona się o tyle, o ile ograniczymy złemu duchowi przestrzeń w naszym wnętrzu i w naszym życiu. A dokonamy tego przez zwiększanie przestrzeni, która należy do Boga.

Jezus daje nam pokój. Zły duch nie znosi pokoju. Im więcej weźmiemy pokoju od Jezusa, tym mniej miejsca w nas będzie miał zły duch. A pokój, który daje Jezus jest owocem Jego miłości do nas i naszego naśladowania Go.

2
Droga / Odp: Droga
« dnia: Maj 20, 2019, 09:49:16 am  »
 
[Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]
 
Miłość nie wyraża się samymi tylko deklaracjami. Wszyscy doskonale o tym wiemy. Nikt z nas nie chciałby być kochany tylko w teorii. Dlatego nie powinniśmy się dziwić słowom Jezusa: "Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje".
 
Dalej Jezus mówi: "Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie". Nie oznacza to, że miłość Boga uwarunkowana jest naszą miłością, gdyż Bóg udowodnił, że nas kocha zanim zdążyliśmy cokolwiek zrobić dla Niego. Tymi słowami Jezus chce nam uświadomić, że miłość wtedy jest pełna (spełniona), gdy jest wzajemna. Bez wzajemności miłość nie może "rozkwitnąć", nie może zrobić dla ukochanej osoby wszystkiego, co by chciała.
 
Kto zachowuje przykazania Boże, ułatwia Bogu działanie - dawanie się mu.




Św. Grzegorz Wielki (ok. 540-604)
papież, doktor Kościoła
Homilie do Ewangelii, nr 30 (© Evangelizo.org)

"Przyjdziemy do niego i będziemy u niego przebywać"
„Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać”. Pomyślcie, drodzy bracia, cóż to za święto — przyjmować Boga w przybytku naszych serc! Jeżeli bogaty i potężny przyjaciel chciałby wejść do nas, to cały dom zostałby sprzątnięty, aby nic nie uraziło jego wzroku, kiedy by wchodził. Niech ten, który szykuje Bogu mieszkanie w swej duszy, wyczyści brudy złych uczynków.
Zauważcie, co mówi Prawda: „Przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać”. Bo on może przejść przez serca niektórych, ale w nich nie przebywać. Kiedy mają oni wyrzuty sumienia, to widzą spojrzenie Boga; lecz kiedy nadchodzi pokusa, to szybko zapominają o przedmiocie ich poprzedniego żalu za grzechy i popełniają swoje grzechy, jakby nigdy nad nimi nie płakali. Przeciwnie, do serca tego, który prawdziwie kocha Boga i zachowuje Jego przykazania, przychodzi Pan i przebywa u niego, bo miłość Boża napełnia go tak bardzo, że on nie oddala się od niej w chwili pokusy. Ten zatem, którego dusza nie dopuszcza tryumfu złej przyjemności, jest prawdziwym miłośnikiem Boga... Stąd ten dodatek: „Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich”. Badajcie siebie uważnie, umiłowani bracia, pytajcie się, czy prawdziwie kochacie Boga. Ale nie ufajcie odpowiedzi waszego serca, dopóty nie porównacie jej z waszymi dziełami.

3
Droga / Odp: Droga
« dnia: Maj 17, 2019, 08:51:54 am  »
Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ:
 
Jezus jest kimś więcej niż prorokiem, czy wybitnym nauczycielem. On jest drogą, prawdą i życiem. To oznacza, że naśladując Go jesteśmy na właściwej drodze; patrząc na Niego, odkrywamy prawdę o sobie, o świecie, o Bogu; zbliżając się do Niego, doświadczamy nowego, pełnego życia. Kto jest na właściwej drodze, zna prawdę i żyje nowym, wiecznym życiem, ten się nie trwoży.
 
I jest po prostu szczęśliwy, nawet jeśli nie jest jeszcze u kresu drogi, jakim jest pełne zjednoczenie z Bogiem, Nawet jeśli ciągle doznajemy różnych smutków i cierpień.

Jezus uczyni nasze życie diametralnie innym, jeśli tylko Mu uwierzymy i poddamy się Mu. Bez wiary w Niego i poddania się Mu nie doświadczymy tego.

4
Droga / Odp: Droga
« dnia: Maj 16, 2019, 11:35:20 am  »
[Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]

Jezus chce być z nami na zawsze. Czy to nie jest wspaniała wiadomość? "Chcę, aby (…) byli ze Mną, gdzie Jan jestem" - to oznacza dla nas wieczne życie w Niebie. Ale oznacza też przyjście przez cierpienie i śmierć, bo także w tym Jezus był i jest obecny.
 
Dla bliskości z Jezusem warto przejść nawet najgorsze rzeczy. Bliskość z Nim prowadzi bowiem nie tylko do wiecznego szczęścia, ale też do pojednania z ludźmi, do jedności - wbrew światu, który ciągle generuje podziały i niezgodę.
 
Bliskość z Jezusem prowadzi wreszcie do poznania Boga, a to zmienia diametralnie całą naszą wiedzę o świecie - zaczynamy wreszcie wszystko rozumieć.

5
Droga / Odp: Droga
« dnia: Maj 15, 2019, 08:55:59 am  »
 
[Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]
 
Jezus jest sędzią świata, ale w zupełnie innym wydaniu niż to mamy do czynienia w naszych sądach cywilnych. Jezus jest po prostu punktem odniesienia dla nas. Każdy z nas wydaje sam na siebie wyrok ustosunkowując się do Jego nauczania. Kto odrzuca Jego słowo, odrzuca Jego sposób życia, czyli życie w Niebie i wybiera piekło.
​           
Miłość nigdy nie zajmuje się wyszukiwaniem błędów i zła w drugim człowieku, nigdy nie sądzi. Dlatego Jezus nie sądzi nas. Miłość pozwala jednak, by ją odrzucono. I bywa "solą w oku", którą niektórzy faktycznie odrzucają.

6
Droga / Odp: Droga
« dnia: Maj 15, 2019, 07:59:13 am  »
Św. Jan Chryzostom (ok. 345-407)
kapłan w Antiochii, potem biskup Konstantynopola, doktor Kościoła
Trzecia homilia do Dziejów Apostolskich (© Evangelizo.org)

„Święty Maciej, świadek zmartwychwstania, wybrany przez Boga”
„Wtedy Piotr w obecności braci tak przemówił” (Dz 1,15nn). Przemawia jako pierwszy, i jak zwykle, pełen gorliwości ten pierwszy wśród Apostołów: „Bracia, trzeba nam wybrać spośród... tych, którzy towarzyszyli nam przez cały czas”. Popatrz, jak chce, aby to byli świadkowie naoczni; bardzo się o to troszczył, chociaż Duch Święty miał zstąpić. „Jeden z tych, którzy towarzyszyli nam przez cały czas, kiedy przebywał z nami Pan Jezus”. Zaznacza tu, że oni mieszkali z Nim i że nie byli zwyczajnymi uczniami. Od początku bowiem wielu postępowało za Nim... „Trzeba więc, aby jeden z tych, którzy przebywali z nami aż do dnia, w którym Jezus został wzięty do nieba, stał się razem z nami świadkiem Jego zmartwychwstania”.
Nie powiedział: „świadkiem innych spraw”, ale tylko „świadkiem zmartwychwstania”. Albowiem wiarygodniejszym był ten, kto mógł powiedzieć: „Ten, który jadł, pił, i został ukrzyżowany, ten sam zmartwychwstał”. Nie trzeba więc było być świadkiem ani przeszłości, ani przyszłości, ani znaków, ale tylko zmartwychwstania. Tamte bowiem wydarzenia były jawne i wszyscy o nich mówili, zmartwychwstanie zaś dokonało się potajemnie i było znane tylko im samym.

7
Droga / Odp: Droga
« dnia: Maj 13, 2019, 09:59:23 am  »
[Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]
 
Kogoś trzeba uczynić swoim pasterzem, to znaczy na kimś trzeba się w życiu oprzeć. Każdy na kimś jest oparty. Niektórzy na sobie, inni na mamie czy tacie, inni na kolegach i koleżankach, jeszcze inni na ludziach "z telewizji", itd. Warto jednak dobrze zastanowić się na kim się opieram w życiu. Czy jest to ktoś mądry? Co już pokazał sobą ten, na kim się opieram?
 
Jezus stanął wśród wielu potencjalnych pasterzy. Postanowił zmierzyć się z tą wielką konkurencją pasterzy, jaka istnieje w świecie. Bardzo często, niestety, przegrywa - wielu Go nie wybiera. Czy jednak nie jest tak, że ci, u których Jezus przegrał, sami też przegrywają? W każdym razie, ci którzy wybiorą Jezusa, na pewno wygrają. Warto wybrać Jezusa. On gwarantuje "życie w obfitości", a to oznacza coś więcej niż życie łatwe i przyjemne.
 

8
Droga / Odp: Droga
« dnia: Maj 10, 2019, 10:11:38 am  »
Czyż może być lepsza, większa zachęta do komunii z Bogiem, do uczestnictwa w Eucharystii?
pawel


[Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]
           
Byłby w błędzie ktoś, kto sądziłby, że samo spożywanie ciała Pana Jezusa pod postacią chleba i picie Jego krwi pod postacią wina daje człowiekowi życie wieczne. Przyjmowanie tego Prawdziwego Pokarmu nie dokonuje się bowiem tylko ustami. Akurat usta są w tym najmniej ważne. Ten Pokarm przyjmuje się przede wszystkim sercem. Kto przyjmuje ten Pokarm tylko do żołądka, a nie do serca, ten w ogóle Go nie przyjmuje. A przyjąć do serca oznacza pozwolić, aby to serce przemienił, ożywił, napełnił swoją treścią.
 
Słuchając tych dzisiejszych słów Pana Jezusa pomyślmy o tym, w jaki sposób przyjmujemy Komunię św.

9
Droga / Odp: Droga
« dnia: Maj 09, 2019, 09:21:19 am  »
[Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]
 
Bóg karmi nas swoją Miłością, czyli "chlebem", którym jest "Jego ciało za życie świata". Kto przyjmuje ten pokarm, nie umrze. Człowiek pełen Miłości jest bowiem niezniszczalny. Odejdzie z tego świata (nazywamy to wydarzenie śmiercią), ale jego odejście będzie zwycięstwem i początkiem czegoś nowego, jeszcze wspanialszego niż jego życie na tym świecie. Czy jednak przyjmujemy Miłość Boga?
 
Czy przez udział w Eucharystii, przez sakrament spowiedzi i przez każdą osobistą modlitwę napełniamy się Miłością? Aby się posilić nie wystarczy przyjść na ucztę. Trzeba jeszcze z niej skorzystać przez spożycie tego, co zostało postawione na stole.


Św. Franciszek Salezy (1567-1622)
biskup Genewy, doktor Kościoła
Traktat o miłości Bożej 3,15 (© Evangelizo.org)

"Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze"
Mannę kosztowali wszyscy, którzy ją jedli, ale w na różne sposoby, wedle apetytu każdego i nigdy nie mogli się nią delektować do końca, bo miała więcej smaków, niż mogli to odczuwać w pełni Izraelici (Mdr 16,20-21). My ujrzymy i skosztujemy w niebie całej Boskości, ale nigdy żaden błogosławiony, ani ich rzesza, nie ujrzy i nie skosztuje Jej całkowicie.
W ten sam sposób ryby korzystają z ogromnej powierzchni oceanu, ale żadna ryba czy nawet pławice ryb nie widziały wszystkich plaż, ani nie pływały we wszystkich wodach morskich; ptaki fruwają do woli pod szerokim niebem, ale nigdy żaden ptak, lub ich cały gatunek nie fruwał po wszystkich okolicach powietrznych. Nasze umysły, wedle ich woli i pragnień, będą pływać w oceanie i fruwać w powietrzu Boskości, i rozradują się na wieki z tych bezkresów powietrza i wody. A korzystając bez wyjątku z tej głębi Boskości, nigdy jednak nie będą mogły korzystać z niej w pełni, bo na zawsze pozostaje ona ponad ich możliwościami.

10
Droga / Odp: Droga
« dnia: Maj 08, 2019, 09:15:16 am  »
[Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]
 
Pasterz dba o owce, bo stanowią one dla niego wielką wartość i mu na nich zależy. Jezus porównuje siebie do pasterza a nas do owiec, więc widocznie stanowimy dla Niego wielką wartość i Mu na nas zależy. Dlaczego? Przecież my nie dajemy Mu tyle, ile owce dają pasterzowi. My Mu w zasadzie nic nie dajemy!
           
Owym porównaniem do pasterza i owiec Pan Jezus chce nam powiedzieć, że niezależnie od wszystkiego mamy w Jego oczach wielką wartość i dlatego Mu na nas zależy. Miarą naszej wartości nie jest to, co Mu dajemy. Nie musimy Mu nic dawać, aby On nas kochał. Jemu wystarczy, że jesteśmy. Kiedy nam to wystarczy dla poczucia własnej wartości? Kiedy przestaniemy robić różne rzeczy dla poczucia własnej wartości? Robienie czegokolwiek w tym celu jest zupełnie "bez sensu". Tak naprawdę nie mamy żadnego wpływu na własną wartość. Otrzymaliśmy ją nieodwołalnie od Boga.

11
Droga / Odp: Droga
« dnia: Maj 07, 2019, 09:38:55 am  »
[Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]
 
Kolejne nieporozumienie z Jezusem, ale podłoże ciągle to samo: ludzie patrzą z perspektywy doraźnej; Jezus patrzy z perspektywy wieczności. Nam chodzi o nasycenie. Jezusowi chodzi o nasycenie, które nie będzie przemijać. Nam chodzi o nasycenie brzucha. Jezusowi chodzi o nasycenie duszy.
 
Jezus na różne sposoby udowadniał nam, że nasz głód "brzuszny" nie jest Mu obojętny, ale na różne sposoby stara się, abyśmy bardziej zajęli się naszym głodem duchowym. Idźmy za myśleniem Jezusa, jeśli chcemy być szczęśliwi.

12
Droga / Odp: Droga
« dnia: Maj 06, 2019, 11:15:40 am  »
Trzymajmy się Dobrej Drogi [Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]
 
Jezus jest drogą do Ojca. Drogi istnieją od zawsze. Zwierzęta nie potrzebują dróg, ale człowiek tak. Gdziekolwiek człowiek się pojawi, wytycza drogi. Wytyczanie dróg uważane jest za wielką sztukę. Droga musi bowiem prowadzić do celu, ale też musi być bezpieczna i możliwa do przebycia ("przejezdna"). Nie dziwmy się więc, że Jezus nazywa siebie drogą - drogą do Boga Ojca.
 
Jezus jest drogą, bo jest wzorem. On jest pierwszym prawdziwym człowiekiem. Aby w życiu osiągnąć określony cel, trzeba mieć dobry wzór. Dlatego trzymajmy się Jezusa jak dobrej drogi i wpatrujmy się w Niego jak w dobry wzór, a na pewno dojdziemy do domu Ojca i od razu poczujemy się tam jak u siebie.
 

13
Droga / Odp: Droga
« dnia: Maj 02, 2019, 09:51:14 am  »
[Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]
 
Warto się zdecydować, czy uznaję Jezusa za prawdomównego. Połowiczność w uwierzeniu Jezusowi niewiele daje. To tak, jakby ktoś brał tylko część leków przepisanych przez lekarza i dziwił się, że terapia nie skutkuje. Każdy grzech jako świadome uczynienie tego, co Jezus nazywa złem, jest przejawem kwestionowania Jego prawdomówności. Jakże często o tym, że warto Mu wierzyć, przekonujemy się dopiero po fakcie - gdy pojawiają się złe skutki naszego grzechu. Lepiej byłoby dla nas, gdyby nasz grzech i jego skutki nie przekonywały nas o prawdomówności Jezusa, ale same Jego słowa i to, co zrobił dla nas, zwłaszcza śmierć i zmartwychwstanie. Ufajmy Jezusowi! On naprawdę nas kocha, to znaczy chce naszego dobra.

14
Droga / Odp: Droga
« dnia: Kwiecień 30, 2019, 08:32:23 am  »
 
Strona główna
BLOG
O mnie


Wojciech
30 kwietnia 2019
 
Czytania dzisiejsze [KLIK] i historia Wojciecha pokazują bardzo pocieszającą sprawę. Mianowicie to, że nie ma takich sytuacji w życiu, któryby je przekreślały, czy sprawiały, że można by o nim powiedzieć – przegrałem je. Znajdujemy w nich też potwierdzeniem tego, że nie należy mylić błogosławieństwa Bożego z powodzeniem i pomyślnością. Po ludzku Wojciech poniósł porażkę. Nie powiodło mu się ani w biskupstwie, ani w życiu zakonnym, ani w pracy misyjnej.
Zwycięstwo i prawdziwa siła nie bierze się z brawury. One są owocem przeżycia czegoś, co moglibyśmy nazwać załamaniem, trudnym doświadczeniem. Właśnie do momentu przeżycia takiej sytuacji granicznej nasze życie kręci się wokół nas i naszych potrzeb. Człowiekowi, który nie przeszedł takiej sytuacji, mówiąc językiem Ewangelii – nie pozwolił na obumarcie swojego ziarna – takiemu człowiekowi wydaje się, że jeśli nie spełnią się jego potrzeby, to skończy się jego życie, jego życie będzie przegrane.
Kluczem życia Wojciecha i tej Ewangelii oraz drugiego czytania jest ryzyko. Każdy kto zaryzykuje swoje życie, aż do możliwości stracenia swojego życia, ten odniesie sukces. Każdy, kto kurczowo będzie chciał zachować swoje życie straci je. Może niekoniecznie fizycznie, ale poprzez ciągłe niezadowolenie, sfrustrowanie. To są ci ludzie, którzy przez wiele lat tkwią w czymś, co można by zmienić trudną, ryzykowną decyzją. To są ci ludzie, którzy od lat mówią o fatum nad swoim życiem, że wszyscy się na nich uwzięli. Kiedyś tam wymyślili sobie, jak według nich ma szczęście wyglądać i teraz, po latach, kiedy wizja się nie zgadza z rzeczywistością są smutni i mają poczucie przegranej.
Parę razy Jezus w Ewangelii mówi o pomnażaniu talentów, pieniędzy, o tym że żeby mieć (życie), trzeba stracić (życie). A my bardzo często z Ewangelii próbujemy zrobić taki przytułek dla połamańców, dla zakompleksionych, dla tych, którzy boja się wychodzić ze swojego lęku, bo już tak dobrze im w nim jest. Ile razy słyszałem, że matka woli utrzymywać syna pijaka, narkomana, bo przecież ojcze jestem chrześcijanką? Nie, to nie jest chrześcijaństwo. To strach przed zaryzykowaniem. Zawsze mówię: proszę go wywalić z domu. Takich przykładów z naszego podwórka jest sporo.
Jeszcze jedna sprawa, z drugiego czytania. Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele: czy to przez życie, czy przez śmierć. Takie mam przekonanie, że to na ile jesteśmy uczniami Jezusa pokazuje się w naszym stosunku do życia i śmierci. Nie chodzi o to, by życia nie szanować, ale zobaczcie jak tego życia kurczowo się trzymamy. Co tydzień mówimy, że wierzymy, że jest życie po śmierci, a później żyjemy tak, jakby go nie było.
Świętowanie Wojciecha, ma sens tylko wtedy, kiedy zapragniemy stracić swoje życie, by je znów odzyskać. Każdy, kto nie chce się zgodzić na logikę obumarłego ziarna, nie tylko w kwestii życia wiecznego, ale także naszych relacji, pieniędzy, codzienności, ten daleko jest od Królestwa Bożego.
A przecież Jezus przyszedł dać nam życie i to życie w obfitości. Więc warto inaczej popatrzeć na swoje tragedie i straty. Bo zawsze możemy biadolić, ale przeżywać coś trudnego w kluczu, że to nie jest ostatnie słowo – to jest prawdziwe zwycięstwo.
I na koniec zostawiam pierwsze czytanie, z jego zdaniem nie wasza to sprawa znać czasy i miejsca. Jakby Jezus im powiedział: macie zadanie, więc nie zajmujcie się byleczym. Macie misję, więc za nią się weźcie, a nie zajmujcie się pierdołami, którymi wszyscy się zajmują. Ta misja, to pokazywanie, że z Jezusem się da, że można mieć radość, że można mieć cel i siłę do pokonywania swoich słabości, kompleksów, po prostu do dobrego życia.
Trzeba nam dziś znów zadecydować w jednej sprawie. Zajmujesz się pierdołami, czy chcesz iść na misję. Misja to nic innego jak świadectwo. Jeśli ktoś twierdzi, że się nie da, to niech wspomni na św. Wojciecha, który zginął za brak poprawności politycznej, za urażenie uczuć religijnych pogan, bo odprawił Mszę na świętym gaju pogan.

15
Droga / Odp: Droga
« dnia: Kwiecień 29, 2019, 11:34:08 am  »
 
Ewangelia z komentarzem. Słowa najważniejsze rozważa Paweł Lis
Gość Niedzielny
 
W dzisiejszym świecie uwielbienie swojego życia i siebie samego jest wyjątkowo destrukcyjnym narzędziem. Wszystko na już i w tym momencie. Totalne wygodnictwo, pełna kontrola nad wszystkim i poczucie wielkiej władzy dzięki dobrom, które ciągle pragniemy mnożyć. I dalej stres, rozwody, depresja i poczucie, że czas na ziemi zaraz się skończy, a my nie możemy generować żadnego szczęścia ani wypełnić pustki, która w nas jest. Otóż możemy. Jak? Zacznijmy pomagać drugiemu człowiekowi, służyć Jezusowi. Ktoś powie, że to nie jest łatwe. Nie jest. Na dobry początek pamiętajmy o jednym – na pewno ktoś potrzebuje naszej pomocy. Właśnie ci o tym powiedziałem, więc już wiesz, że tak jest. Teraz ruch należy do ciebie.

Strony: [1] 2 3 ... 53