Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - pawel

Strony: [1] 2 3 ... 45
1
Droga / Odp: Droga
« dnia: Listopad 20, 2018, 08:59:30 am  »
Kto z kim przystaje, takim się staje [Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]
 
Nikt za nas nie przezwycięży naszej własnej grzeszności. Musimy to zrobić osobiście i w oparciu o własną decyzję. Ale to nie znaczy, że w tej walce z grzechem jesteśmy skazani na samotność. Jeśli tylko pojawi się w nas choćby najmniejsza iskierka dobrej woli (a to chyba jest nawet u największych grzeszników), stajemy się bliscy Panu Jezusowi. To nieprawda, że bliskość z Bogiem daje nam tylko stan łaski uświęcającej. Zacheusz najpierw zbliżył się do Jezusa, a potem odmienił swoje życie. Na pewno jest się bliskim Bogu z powodu świętości, rozumianej jako doskonałość moralna. Ale można też być bliskim Bogu z powodu grzechu!

"Kto z kim przystaje, takim się staje" - głosi stare polskie porzekadło. Odnosi się to również do relacji z Bogiem. Nie czekajmy na własną doskonałość moralną, by stać się przyjacielem Boga. Bóg jest przyjacielem grzeszników. A świętych mogę uspokoić, że na pewno w wolnej chwili znajdzie czas i dla was :-)
 

2
Droga / Odp: Droga
« dnia: Listopad 19, 2018, 08:41:36 am  »
[Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]
 
Każdy z nas jest niewidomy na swój sposób. Często na przykład nie widzimy dobra, które nas otacza. Albo nie widzimy własnego grzechu. Albo nie widzimy obecności i działania Boga. Dlatego powinniśmy wołać jak ten niewidomy z Ewangelii: "Jezusie, ulituj się nade mną, spraw, abym przejrzał". I Jezus daje nam wyraźną wskazówkę, że ze ślepoty leczy nas wiara, czyli osobista więź z Jezusem, oparta na zaufaniu do Niego.
Ten niewidomy z Jerycha musiał bardzo ufać Jezusowi, skoro tak wytrwale i głośno wołał do Niego. My też zaufajmy!
 




Św. Grzegorz Wielki (ok. 540-604)
papież, doktor Kościoła
Kazania o Ewangelii, nr 2; PL 76, 1081 (© Evangelizo.org)

„Natychmiast przejrzał i szedł za Nim, wielbiąc Boga”
Nasz Odkupiciel, przewidując, że uczniowie będą zaniepokojeni Jego męką, zapowiedział im naprzód cierpienia Jego Męki i chwałę Jego zmartwychwstania (Łk 18, 31-33). W ten sposób, widząc go umierającego na krzyżu tak, jak im zapowiedział, nie wątpili o Jego zmartwychwstaniu. Ale uwięzieni w stanie cielesnym uczniowie nie mogli zrozumieć tych słów, zwiastujących tajemnicę (w. 34). Wtedy następuje cud: na ich oczach niewidomy odzyskuje wzrok, aby ci, którzy nie potrafili zrozumieć słów nadnaturalnej tajemnicy, byli pokrzepieni w wierze, widząc nadnaturalny czyn.
Bo powinniśmy skierować podwójne spojrzenie na cuda naszego Pana i Mistrza: to są fakty, które trzeba przyjąć jako takie i są to również znaki, które mają ukryty sens... W znaczeniu historycznym nie wiemy, kim był ten niewidomy. Ale wiemy, co jest zapowiedziane w sposób ukryty. Ten niewidomy to rodzaj ludzki, wygnany, w osobie pierwszego ojca, z radości Raju i który nie ma żadnej znajomości boskiego światła, jest skazany na życie w ciemności. Ale obecność jego Odkupiciela go oświeca, zaczyna widzieć radość światła wewnętrznego i, pragnąc go, może postawić stopę na drodze życia dobrymi czynami.

3
Droga / Odp: Droga
« dnia: Listopad 16, 2018, 09:51:47 am  »
[Mieczysław Łusiak SJ]
 
Znów Jezus nam odpowiada na pytanie, kto pójdzie do Nieba: ci, którzy nie starają się za wszelką cenę zachować tego obecnego, ziemskiego życia. Otrzymujemy więc kolejne ponaglenie, abyśmy uczyli się tracić życie dla innych, zużywać się dla innych. W dniu ostatecznym (w dniu śmierci) nie powinniśmy oglądać się wstecz, jak żona Lota, która z tego powodu zamieniła się w słup soli. Oglądanie się wstecz na ogół nas zabija. Najważniejsze jest, aby Pan Jezus, kiedy po nas przyjdzie, zastał nas na traceniu własnego, obecnego życia dla innych (i to bez żalu). A przyjdzie - raczej na pewno - niespodziewanie. Jeśli wtedy będziemy zajęci oglądaniem się wstecz, to osłupiejemy jak żona Lota.

4
Droga / Odp: Droga
« dnia: Listopad 15, 2018, 10:30:20 am  »
[Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]
 
Ciągle oczekujemy jakiś spektakularnych wydarzeń, oczekujemy na jakieś "fajerwerki". Przejawia się to na przykład rozczytywaniem się w różnego rodzaju przepowiedniach niezwykłych rzeczy, które "wstrząsną światem". A tymczasem jesteśmy już w środku największych i najwspanialszych wydarzeń: królestwo Boże rozszerza się, ogarnia świat. Dzieje się to spokojnie, powoli, bez "huku" i może dlatego niedostrzegalnie. Ale dzieje się!
 
Aby coś było ważne, nie musi być głośne. Tymczasem dla nas określenie, że coś jest "głośne" stało się już synonimem słowa "ważne". No i znowu Pan Jezus musi korygować nasze myślenie, abyśmy nie przegapili tego, co jest najważniejsze, abyśmy nie byli "zahukani".

5
Droga / Odp: Droga
« dnia: Listopad 14, 2018, 09:48:41 am  »
Inne oblicze analfabetyzmu [Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]
 
Dlaczego Bóg chce, by Go chwalić, by Mu dziękować? Na pewno nie dlatego, że czuje się niedowartościowany i że okazuje nam dobroć interesownie - dla zyskania wyrazów wdzięczności. Jezus uczula nas na sprawę wdzięczności, ponieważ człowiek bardzo dużo zyskuje, kiedy dziękuje.

Dziękowanie wzmacnia nas i buduje. Dziękowanie czyni nas lepszymi. Nie umieć dziękować, to trochę tak, jak nie umieć czytać: można bez tego żyć, ale życie jest o wiele trudniejsze. Dlatego powinniśmy uczyć się bycia wdzięcznymi tak samo pilnie, jak uczymy się czytać.
 
Jeśli nie będziemy biegli w umiejętności dziękowania, będziemy mieli problemy z porozumiewaniem się z innymi, nie zbudujemy głębokich relacji z Bogiem i z ludźmi. W efekcie pozostaniemy w gruncie rzeczy samotni.

6
Droga / Odp: Droga
« dnia: Listopad 13, 2018, 12:05:38 pm  »
 
Wywrotka myślenia [Rozważanie Mieczysława Łusiaka SJ]
 
Jezus znowu proponuje nam solidną "rewolucję" w głowach, znowu chce nam "powywracać" myślenie. Na ogół bowiem myślimy, że służąc innym czynimy im jakąś łaskę. A tymczasem służąc innym wyrządzamy łaskę sobie i siebie ogromnie obdarowujemy. Miłość bowiem (wyrażająca się służbą) ma to do siebie, że im więcej jej dajemy, tym więcej jej mamy. Aby mieć miłość trzeba oczywiście najpierw ją otrzymać, ale jeśli otrzymanej miłości nie dajemy innym, to ona umiera. Człowiek, który bierze miłość, ale nie daje jej, podobny jest do worka bez dna.
 
I jeszcze jedno pouczenie z dzisiejszej Ewangelii wywracające nam w głowach: dobrze, jeśli ludzie dziękują nam za dobro, które im wyświadczyliśmy, ale jeszcze lepiej, jeśli nie dziękują. Kiedy ludzie nam dziękują, zawsze pojawia się niebezpieczeństwo, że będziemy pomagać nie z czystej miłości, ale dla satysfakcji, dla przyjemności przyjmowania słów wdzięczności. A tymczasem jak łatwo przychodzi nam mieć żal do osób, które nam nie podziękowały!
 
Jeśli chcemy być mistrzami w miłości, weźmy sobie do serca dzisiejszą Ewangelię.

7
Droga / Odp: Droga
« dnia: Listopad 09, 2018, 09:31:49 am  »
[Mieczysław Łusiak SJ]:
 
Dlaczego nie wolno handlować w świątyni? Ponieważ jest symbolem człowieka. Tak! Każdy człowiek jest z natury Domem Boga, czyli Miłości. Nie może więc być miejscem handlu, który kieruje się zasadą "coś za coś", obcą Miłości. Im więcej miejsca w człowieku zajmuje owo "coś za coś", tym mniej miejsca ma Miłość, czyli Bóg. Czasem Bóg musi zupełnie "wyprowadzić się" z człowieka, bo nie ma w nim w ogóle miejsca dla Miłości. A człowiek, w którym nie mieszka Bóg jest człowiekiem "pustym". Jak świątynia, w której nie można spotkać Boga.





Św. Augustyn (354 - 430)
biskup Hippony (Afryka Północna) i doktor Kościoła
Kazanie Morin nr 3, 4; PLS 664 (© Evangelizo.org)

„On zaś mówił o świątyni swego ciała”
Salomon, ponieważ był prorokiem, zbudował świątynię z kamienia i drewna... dla Boga żywego, który stworzył niebo i ziemię i którego przybytek znajduje się w niebie... Dlaczego Bóg poprosił o zbudowanie świątyni? Czyżby był pozbawiony domostwa? Posłuchajcie mowy Szczepana w chwili jego męki: „Salomon wybudował Mu dom. Najwyższy jednak nie mieszka w dziełach rąk ludzkich” (Dz 7,48). Dlaczego zatem zbudował lub kazał zbudować świątynię? Żeby prefigurować ciało Chrystusa. Pierwsza świątynia była zaledwie cieniem (Kol 2,17): kiedy nadchodzi światło, cień znika. Szukasz teraz świątyni zbudowanej przez Salomona? Znajdziesz tylko ruinę. Dlaczego świątynia jest tylko ruiną? Ponieważ wypełniła się rzeczywistość, jaką zapowiadała. Prawdziwa świątynia, ciało Pana, też spadła, ale podniosła się i to tak dobrze, że już nigdy nie będzie mogła upaść...
A nasze własne ciała? Są członkami Chrystusa. Posłuchajcie świętego Pawła: „Czyż nie wiecie, że ciała wasze są członkami Chrystusa?” (1Kor 6,15). Kiedy mówi: „Ciała wasze są członkami Chrystusa” to co innego chciałby powiedzieć, jeśli nie to, że nasze ciała, złączone z głową, którą jest Chrystus (Kol 1,18), tworzą razem jedną świątynię, świątynię Bożą? Razem z ciałem Chrystusa nasze ciała są tą świątynią... Pozwólcie się budować w jedności, aby nie popaść w ruinę, będąc rozdzieleni.

8
Droga / Odp: Droga
« dnia: Listopad 08, 2018, 08:33:36 am  »
#Ewangelia: cecha, która czyni człowieka prawdziwie bogatym, ale może być też przyczyną jego nędzy


Pouczenie o wierności [Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]
 
U podstaw szemrania faryzeuszów i uczonych w Piśmie było oczekiwanie, że ich wierność będzie przez Jezusa dostrzeżona i doceniona. Tymczasem wierność Bogu jest już sama w sobie tak wielkim szczęściem dla człowieka, że nie potrzebuje on żadnego doceniania. Chyba, że ta wierność jest "koślawa", to znaczy nie oparta na miłości czystej i bezwarunkowej.

Cieszmy się każdą chwilą wierności! Wierność czyni człowieka niesamowicie bogatym - bogatym naprawdę, bo bogatym w Miłość. Chyba, że jesteśmy wierni dla zysku, albo z powodu braku okazji do zdrady. Wtedy wierność jest nędzą człowieka.

9
Droga / Odp: Droga
« dnia: Listopad 07, 2018, 08:25:08 am  »
Co Jezus ma na myśli? [Mieczysław Łusiak SJ]
 
W innym miejscu Pan Jezus mówi, że mamy kochać wszystkich jak On nas umiłował. W tej dzisiejszej Ewangelii nie chodzi więc o nienawiść do bliskich i do siebie w dosłownym znaczeniu. Co Pan Jezus tutaj ma na myśli wyjaśnia ostatnie zdanie: "Kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem".

Mówiąc o "nienawiści" Pan ma zapewne na myśli posiadanie, to znaczy miłość, która jest przede wszystkim przywiązaniem. Często nasi bliscy dają nam tak wiele, że za nic w świecie nie "oddalibyśmy" ich nikomu, co wyraża się wielkim strachem przed utraceniem ich. Ten strach potrafi nas paraliżować lub inaczej determinować nasze zachowania. A tak wyraża się posiadanie: "Co ja zrobię bez niego, bez niej!" To ma niewiele wspólnego z prawdziwą miłością. Miłość umie potrzebować i umie brać, ale umie też tracić i oddawać.

Kto nie chce kochać doskonałą, to znaczy czystą od posiadania miłością, nie może być uczniem Pana Jezusa - zatrzyma się na jakimś poziomie nauczania w Jego szkole miłości i koniec, dalej nie pójdzie, nie przejdzie do następnej "klasy", nie ukończy szkoły. Kto chce być uczniem Pana Jezusa, musi chcieć nauczyć się od Niego WSZYSTKIEGO (choć na pewno nie od razu).

10
Droga / Odp: Droga
« dnia: Listopad 06, 2018, 08:33:33 am  »
[Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]
 
Często myśli się o Panu Bogu jako o tym, który robi łaskę, że przyjmuje ludzi do nieba. A tymczasem jest odwrotnie: to ludzie często robią Panu Bogu łaskę, że troszczą się o swoje życie w niebie. Często wydaje się nam, że musimy na różne sposoby przekonywać Pana, by nas przyjął po śmierci do nieba. Prawda natomiast jest taka, że to On musi nas przekonywać, abyśmy wybrali drogę do nieba, a nie do piekła. Słowami tej dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus chce wyprostować to nasze myślenie postawione do góry nogami.
       
Skąd się bierze to nasze myślenie? Może stąd, że chcielibyśmy mieć wszystko: zarówno to, co jest życiem w niebie, jak i to, co takim życiem nie jest. To tak, jak byśmy chcieli mieć naraz lato i zimę, dzień i noc, słońce i deszcz. Po prostu nie umiemy wybierać. Jak małe dzieci, o których rodzice mówią z niepokojem: "Ten dzieciak nie wie czego chce!"
       
Bóg chce zapełnić nami swój dom. On wie czego chce. On wyboru dokonał i trzyma się konsekwentnie swojej decyzji. Jest wręcz uparty w tym dążeniu. Naśladujmy Go, a wszystko będzie dobrze. Do nieba można pójść mimo popełnionych błędów (grzechów), ale nie mimo woli.






Z przeprowadzanych badań statystycznych wynika, iż w Polsce tylko około 40 procent katolików uczestniczy regularnie w niedzielnej Mszy.

Jezus nie przyjmuje nawet dosyć wiarygodnych usprawiedliwień czy tłumaczeń od tych, którzy nie skorzystali z Jego zaproszenia na ucztę.

Dariusz Kowalski mówi o znajomej, która w Polsce nie mogła wyjść z kościoła; na Syberii, gdzie mieszka, do najbliższej świątyni jest 350 km

ks. Eugeniusz Burzyk

11
Droga / Odp: Droga
« dnia: Listopad 05, 2018, 09:23:27 am  »
Św. Wincenty a Paulo (1581-1660)
kapłan, założyciel zgromadzeń zakonnych
Fragment ze sprawozdania o stanie dzieł 11/07/1657 (© Evangelizo.org)

„Zaproś ubogich”
      Najlepszym sposobem uhonorowania naszego Pana jest zrozumienie Jego uczuć, robienie tego, co On zrobił i wykonanie tego, co rozkazał. A takimi Jego największymi uczuciami była troska o ubogich, aby ich uzdrowić, pocieszyć, wesprzeć i ich zalecić – w tym pokładał swoją miłość. On sam zechciał narodzić się ubogim, przebywać w towarzystwie ubogich, służyć ubogim, postawić się na miejscu ubogich, aż do stwierdzenia, że dobro i zło wyrządzone ubogim będą jakby Jemu uczynione (Mt 25,40). Jaką czułą miłość mógł świadczyć ubogim! I jaką miłością, pytam się was, możemy Go kochać, jeśli nie kochamy tego, co On? Lepiej już kochać Go, kochając ubogich; dobrze Mu służyć i czcić Go godnie, naśladując Go...
      Ponieważ, jeśli ten życzliwy Zbawiciel czuje się uhonorowany tym naśladowaniem, to o ileż bardziej powinniśmy być zaszczyceni upodobnieniem się w tym do Niego! Nie wydaje się wam, że to potężny motyw, aby odnowić w was wasz pierwszy żar? Według mnie sądzę, że powinniśmy ofiarować się dzisiaj Jego boskiemu Majestatowi..., w taki sposób, aby odtąd można było powiedzieć, że „miłość Chrystusa przynagla nas”  (2Kor 5,14).




Mieczysław Łusiak SJ - doczyścić swoją miłość:
 
Jakże potrafimy być niezadowoleni, kiedy brakuje przejawów wdzięczności ze strony tych, którym pomagamy! Potrafimy być nawet źli na tych, którzy nam nie podziękowali za wyświadczone im dobro. A Pan Jezus proponuje nam, abyśmy nie tylko zrezygnowali z takiej złości, ale byśmy wręcz szukali okazji do ludzkiej niewdzięczności. Czyżby ludzka niewdzięczność mogła być czymś dobrym?

Oczywiście powinniśmy sobie nawzajem dziękować, o czym mówi Pan Jezus przy innej okazji. Ale jeśli przytrafi nam się niewdzięczność, to mamy okazję zyskać coś bardzo ważnego - możemy "doczyścić" swoją miłość. Ludzka niewdzięczność działa na naszą miłość jak środek polerujący. Bez przeżycia ludzkiej niewdzięczności nasza miłość nie błyśnie pełnym blaskiem, gdyż właśnie w sytuacji niewdzięczności okazuje się, co tak naprawdę było motywem czynionego przez nas dobra.

Pewien mądry człowiek powiedział nawet, że każde dobro musi być ukarane. To niesprawiedliwe? Na pewno tak, ale taka sytuacja, jak mało która może dać nam okazję do niesamowitego upodobnienia się do Boga, którego ukarano wyrokiem śmierci za miłość do człowieka.
 

12
Droga / Odp: Droga
« dnia: Październik 31, 2018, 10:15:13 am  »
Czy niebo będzie puste? [Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]
 
Co ostatecznie będzie bardziej zaludnione, niebo czy piekło? Wielu ma nadzieję, że piekło będzie puste (modlimy się o to na przykład w różańcu: "Zaprowadź wszystkie dusze do nieba"). Ale są też tacy, którzy mówią, że to do nieba mało kto się dostanie. Kto ma rację - trudno nam dziś ocenić.
Pan Jezus też nie odpowiada precyzyjnie na to pytanie. Dlaczego? Ponieważ wbrew powszechnemu przekonaniu, to nie od Niego zależy, czy niebo będzie zaludnione, czy nie. To zależy od nas, od naszych wyborów. Jeśli wybierzemy niebo, to tam wejdziemy.
Ale co to znaczy "wybrać niebo"? To na pewno nie jest równoznaczne z zapisaniem się do nieba, tak jak ludzie zapisują się na wczasy. "Wybrać niebo", znaczy wybrać niebiański sposób życia, już teraz, bo po śmierci nie da się już niczego wybrać. A niebiański sposób życia to po prostu Miłość, taka, jakiej uczy nas Jezus.
Aby wejść do nieba, nie trzeba być już teraz doskonałym w Miłości, ale trzeba ją wybrać jako swój sposób życia i po prostu potwierdzać ten wybór codziennym wysiłkiem upodobnienia się do Chrystusa. To są te "ciasne drzwi".

13
Droga / Odp: Droga
« dnia: Październik 30, 2018, 08:50:48 am  »
Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ
 
Aby zrozumieć dzisiejszą Ewangelię, najpierw trzeba sobie uświadomić, że królestwo Boże to jesteśmy my - ludzie. To nie jakaś bliżej nieokreślona przestrzeń. To człowiek! Każdy, a nie tylko ten, który w Boga wierzy i jest Mu posłuszny.
 
Ziarno gorczycy, o którym mówi Jezus, jest mniejsze od znanego nam ziarna maku. A faktycznie, w ciągu paru tygodni potrafi wyróść na całkiem duże drzewko. I teraz zauważmy, że Jezus widzi w nas podobieństwo do takiego ziarna. Widzi naszą małość, ale jednocześnie widzi potencjał, który w nas jest. Jeśli się gdzieś nie zagubimy, ale wpadniemy na długo w glebę Bożej Miłości, nasza wielkość ujawni się w całej okazałości.
 
Jesteśmy też podobni do zakwasu chlebowego. Ten zakwas jest efektem psucia się chleba. I w nas, jeśli tylko pozwolimy Bogu działać, to co zepsute może stać się początkiem wielkiego dobra.

14
Droga / Odp: Droga
« dnia: Październik 29, 2018, 11:52:57 am  »
Smutna prawda o egoistach [Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]
 
Nie czarujmy się: przełożony synagogi odwiązuje w szabat osła, by go napoić, nie z miłości do niego, ale dlatego, że osioł był mu potrzebny. Gdyby owa kobieta też była mu potrzebna (chociaż tak jak osioł), to nie miałby do Jezusa pretensji, że ją uzdrowił w szabat. Ale kobieta nie była mu do niczego potrzebna… Oto są efekty egoizmu!

Egoizm prowadzi do głupich zachowań, czyni z człowieka tragicznie śmieszną kreaturę, jakim się okazał ów przełożony synagogi. Dlatego czym prędzej leczmy się z egoizmu, jeśli nie chcemy zaliczać następnych głupich zachowań, jeśli nie chcemy być tragicznie śmieszni.

15
Droga / Odp: Droga
« dnia: Październik 26, 2018, 11:35:51 am  »
Mieczysław Łusiak SJ - żyjemy w niezwykłym czasie:
 
Jakim jest ten czas, który powinniśmy bez problemu rozpoznać, skoro potrafimy przewidzieć upał, gdy wiatr wieje z południa? Jest to czas łaski, to znaczy czas objawienia się nam Bożej Miłości - Bożego działania, które skutkuje odkupieniem naszych win.

To dziwne, że ciągle koncentrujemy się na negatywnych aspektach obecnego czasu, a nie dostrzegamy, że żyjemy w czasie łaski. Tak! Bóg woła do nas codziennie o swojej Miłości, która odkupuje nasze winy. Aby to poznać, musi nam na tym choć trochę zależeć. Tymczasem bardziej jesteśmy zajęci sobą niż sprawą pojednania z Bogiem i drugim człowiekiem. A szkoda. Najpierw trzeba być pojednanym, oczyszczonym z win. Dopiero wtedy jest czas na inne sprawy.



Św. Augustyn (354 - 430)
biskup Hippony (Afryka Północna) i doktor Kościoła
Kazanie 109 (© Evangelizo.org)

"Jakże obecnego czasu nie rozpoznajecie"
Właśnie usłyszeliśmy Ewangelię, w której Jezus gani tych, którzy potrafią czytać znaki na niebie, ale nie mogą odkryć czasu, kiedy pilną staje się wiara w Królestwo niebieskie. Mówił do Żydów, lecz to słowo dotarło do nas. Ponieważ Pan Jezus Chrystus sam tak zaczął swoje przepowiadanie: „Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie” (Mt 4,17). Jan Chrzciciel, jego prekursor, zaczął podobnie: „Nawróćcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie” (Mt 3,2). A teraz Pan karci ich, bo nie chcą się nawrócić, podczas gdy Królestwo niebieskie jest blisko...
Do Boga należy wiedza, kiedy nastąpi koniec świata: jakkolwiek by to nie było, teraz jest czas wiary... Dla każdego z nas czas jest bliski, bo jesteśmy śmiertelni. Chodzimy pośród niebezpieczeństw. Gdybyśmy byli ze szkła, to obawialibyśmy się ich mniej. A cóż bardziej kruchego niż szklane naczynie? Jednakże zachowuje się je, a ono trwa przez wieki, bo obawiamy się, że spadnie, ale nie że się zestarzeje lub zachoruje. Jesteśmy więc bardziej delikatni i słabsi, a ta kruchość sprawia, że obawiamy się każdego dnia wypadków, które są nieuniknione w życiu ludzi. A jeśli nie ma wypadków, to płynie czas. Człowiek unika ciosów; czy może uniknąć ostatniej godziny? Unika tego, co przychodzi z zewnątrz: czy może przegonić to, co rodzi się w jego wnętrzu? Czasami najmniejsza choroba nad nim panuje. Wreszcie, choćby człowiek został oszczędzony przez całe życie, gdy nadejdzie starość, to nie można jej uniknąć.

Strony: [1] 2 3 ... 45