Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - pawel

Strony: [1] 2 3 ... 47
1
Droga / Odp: Droga
« dnia: Styczeń 17, 2019, 12:23:15 pm  »
[Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]
 
Czyż nie należy chwalić Boga za dobro, które wyświadczył? Na pewno jest to słuszne. Dlaczego więc Jezus nie chciał, aby uzdrowiony z trądu opowiadał o tym, co go spotkało? Jest bardzo cienka granica między chwaleniem Boga za to co uczynił, a chwaleniem się tym, co Bóg nam uczynił. Opowiadając o cudach, które Bóg uczynił w moim życiu siłą rzeczy staję w centrum zainteresowania ludzi. Bardzo łatwo przychodzi chwalić Boga, ale po to, by ludzie nas widzieli, nas słuchali i o nas mówili. Ludziom próżnym należy zabraniać opowiadania o Bożych cudach w ich własnym życiu. Może ów trędowaty do takich należał?
 
Jak sprawdzić, czy sam nie należę do ludzi próżnych? Jak nie zaniechać chwalenia Boga z obawy przed próżnością? Raczej na pewno nie jest próżnym człowiek, który chętniej opowiada o cudach, które Bóg uczynił w życiu innych ludzi, niż o tych, które uczynił w jego własnym życiu.

2
Droga / Odp: Droga
« dnia: Styczeń 16, 2019, 04:09:00 pm  »

Fascynuje mnie w Jezusie dystans [Grzegorz Kramer SJ]
 
Ludzie chodzili za Jezusem, doświadczali Jego mocy, a jednak nie przeszkodziło im to, by za jakiś czas Go ukrzyżować, nie obronić. Ciągle nowe znaki, ciągle nowe cuda i nic z tego nie wynikało.

Byli jak my - ludźmi poszukującymi nowych doświadczeń. Zbieramy je jak nowe sprzęty, nowe miejsca, nowych partnerów, nowych przyjaciół.
 
Jezus jest przez nas często rozumiany jako mesjasz, który ma dać uciśnionym ludziom spokój i zdrowie oraz zapewnić dobry byt. Wiemy z innych miejsc Ewangelii, że chciano Go obwołać, po kolejnych cudach, królem. Nie z wdzięczności, ale z powodu prostego mechanizmu - my Cię uczynimy naszym królem, a Ty będziesz troszczył się o nasz byt. Dasz nam chleba i zdrowia. Jezus się wycofuje. Nie chce być ani królem, ani mesjaszem politycznym. Na cudach nie chce zbijać swojej popularności.
 
Szukamy cudów i znaków, bo lubimy nasze życie zamieniać na doświadczenie. Przyglądamy się, analizujemy i wyciągamy wnioski. Próbujemy wszystko zamknąć w jakimś schemacie, który ma dać poczucie kontroli, a w końcu osiągnąć zamierzony przez nas cel. Wciągamy w to nasze myślenie także innych. Pod płaszczykiem ich dobra, w imię - jak mawiamy - miłości, próbujemy rozporządzać swoim i innych życiem. Zapominamy o tym, że Jezus mówił o innej logice. Logice głoszenia ewangelii.
 
Fascynuje mnie w Jezusie dystans, który potrafi zachowywać, do: ludzi, swoich cudów i tego co robi. On nie ma "parcia na szkło". Kiedy oczekuje się od Niego, żeby poszedł do ludzi czekających na Niego, On po prostu idzie dalej. Nie zatrzymuje się, robi swoje, a misja i głoszenie są najważniejsze. Nie buduje swojej chwały, nie przechwala się, nie porównuje, tym bardziej nie umniejsza innych. Wie, że ma mało czasu, więc skupia się na tym, co najważniejsze. Jezus nie traktuje swojej misji jako prywatnego poligonu, na którym wielu głosicieli próbuje poradzić sobie ze swoimi kompleksami i małościami.
 
Sprawdzianem tego, na ile jest się dobrym głosicielem, nie jest ilość wygranych pojedynków z niewiernymi i wierzącymi inaczej niż ja, ale ilość uzdrowionych i uwolnionych od złego. Potwierdzeniem nie jest ilość lajków, które klikają ci, którzy myślą jak ja, ale ludzie, którzy ze spotkania ze mną odchodzą uwolnieni od złego i choroby.

3
Droga / Odp: Droga
« dnia: Styczeń 15, 2019, 11:00:07 am  »
[Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]
 
Jezus uczył jak ten, który ma władzę. Co to oznacza? To nie oznacza, że krzyczał, groził, wytykał błędy, skazywał na jakieś kary, czy coś podobnego. Choć Jezus ma władzę nad człowiekiem, to jednak nigdy tego nie okazywał. Pokazywał swoją władzę nad duchami nieczystymi, nie nad człowiekiem. Względem człowieka przyjmował postawę służby. I nikt nie mówił, że jest to przejawem Jego słabości.
       
A my? My wolimy okazywać władzę nad człowiekiem, a duchom nieczystym często pozwalamy, by robiły w naszym życiu co chcą. Pokazujmy moc, ale tam, gdzie trzeba.
 

4
Droga / Odp: Droga
« dnia: Styczeń 14, 2019, 09:40:44 am  »
[Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]
 
Pójście za Panem Jezusem powoduje, że stajemy się innymi ludzi. Niby nic się nie zmienia, ale nasze życie staje się zupełnie inne. To właśnie oznaczają słowa Jezusa: "Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi" -  "Pozostaniecie sobą, ale wasze życie będzie inne". Obecność Jezusa w naszym życiu wiele temu życiu dodaje. Aby to mogło się stać, owszem, trzeba wiele zostawić. Ale warto! Jezus chce wypełnić nasze życie nową treścią, chce abyśmy podjęli takie czyny, o których wcześniej nawet nam się nie śniło. Te czyny nie będą nakazem, ale owocem nowych zdolności.
 
Jeśli chcemy więcej umieć, jeśli chcemy być bardziej wykształceni, jeśli chcemy być bogatsi w rzeczy, których nie da się kupić za pieniądze - idźmy za Jezusem.

5
Droga / Odp: Droga
« dnia: Styczeń 11, 2019, 10:33:33 am  »

[Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]
 
Trąd jest najlepszym obrazem grzechu. Grzech jest bowiem chorobą "zżerającą" człowieka i szpecącą jednocześnie. Jezus uzdrowił tego trędowatego, abyśmy wiedzieli, że przyszedł uzdrowić nas z grzechu. Jest to więc kolejne objawienie Pańskie: Jezus pokazuje swoją boskość, bo tylko Bóg może uzdrowić człowieka z grzechu.
 
Tak! człowiek sam nie wyleczy się z grzechu (tak jak w tamtych czasach nie umiał wyleczyć z trądu). Zamiast więc ciągle "napinać muskuły" idźmy do Jezusa z naszym grzechem i prośmy: "Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić". On na taką prośbę zawsze reaguje pozytywnie.
 
Nie oznacza to, że grzech już nie wróci, bo mniej lub bardziej świadomie znów wracamy do niego, ale zawsze możemy liczyć na oczyszczenie. Aż w końcu "znudzi" nam się grzeszyć, to znaczy przekonamy się, że nie warto.





Św. Bonawentura (1227-1274)
franciszkanin, doktor Kościoła
Życie świętego Franciszka, Legenda major, rozdz. 1 (© Evangelizo.org)

"Jezus wyciągnął rękę i dotknął go"
Pewnego dnia, kiedy Franciszek modlił się w samotności, żarliwie pochłonięty w Bogu, pojawił mu się Chrystus na krzyżu. Na ten widok, „życie od niego odeszło” (Pnp 5,6) i wspomnienie Męki Chrystusa przeniknęło go tak głęboko, że od tej chwili zaledwie powstrzymywał się od płaczu i wzdychań, kiedy myślał o Ukrzyżowanym. Sam to wyznał krótko przed swoją śmiercią. Oto w jaki sposób zrozumiał, że do niego było skierowane słowo Ewangelii: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mt 16,24).
Odtąd poddał się całkowicie duchowi ubóstwa, umiłował pokorę i okazywał głęboką pobożność. Podczas gdy wcześniej nie tylko towarzystwo, ale i widok trędowatego, nawet z daleka, napełniał go przerażeniem, teraz, nie troszcząc się zupełnie o siebie, zaczął im służyć, zawsze pokorny i ludzki, z powodu Chrystusa ukrzyżowanego, który, jak mówił prorok, był „wzgardzony, jak trędowaty” (Iz 53,3).

6
Droga / Odp: Droga
« dnia: Styczeń 10, 2019, 08:53:14 am  »

Rytuał bierzmowania
Nałożenie rąk

"Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił "
Dobry Boże,
Ojcze Jezusa Chrystusa, naszego Pana,
Spójrz na tych ochrzczonych, na których nakładamy ręce:
Przez chrzest ich uwolniłeś od grzechu
i odrodziłeś ich z wody i Ducha (J 3,4),
tak, jak obiecałeś.
Wylej teraz na nich Twego Ducha Świętego.
Daj im w pełni Ducha,
który spoczywał na Twoim Synu Jezusie:
ducha mądrości i rozumu,
ducha rady i męstwa,
ducha wiedzy i bojaźni Pańskiej (Iz 11,2);
napełnij ich duchem uwielbienia.
Przez Chrystusa, naszego Zbawiciela,
który żyje na wieki wieków.



[Mieczysław Łusiak SJ]
 
Proroctwo Izajasza, które Jezus przeczytał w synagodze w Kafarnaum, spełnia się przede wszystkim w Jego życiu, ale dotyczy również każdego z nas. To może dziwić, ale na mocy chrztu na każdym z nas spoczął Duch Święty, każdy z nas został przez Niego namaszczony i posłany nieść dobrą nowinę. My oczywiście nie przywiązujemy do tego takiej wagi jak Jezus. Na ogół żyjemy "ważniejszymi" sprawami niż namaszczenie przez Ducha Świętego. A szkoda, bo to trochę tak, jakby ktoś kupił sobie samochód, ale dalej chodziłby pieszo i jeździłby autobusami, bo nie ma czasu do niego wsiąść.
 
Duch Święty jest nam dany, aby żyło nam się lepiej. Człowiek otwarty na Ducha Świętego i współpracujący z Nim, jest przede wszystkim silny i wytrzymały. A jakże często właśnie tego nam brakuje.
 

7
Droga / Odp: Droga
« dnia: Styczeń 09, 2019, 11:16:12 am  »
Są dwa światy [Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]
 
Jezus objawiał uczniom swoje bóstwo na wiele różnych sposobów. Po rozmnożeniu chleba przyszedł do nich po wodach jeziora. Znów ich zadziwił, ale nie tylko o zadziwienie tu chodziło. Jako uczniowie Jezusa musimy zrozumieć, że dzięki obecności Boga świat nie jest tylko taki, jakim go widzimy naszymi oczami. Owszem, powinniśmy liczyć się z prawami przyrody, ale nie wolno nam zapominać, że na nich świat się nie kończy. Jest coś więcej niż materia i jej prawa. Jest inne życie - świat duchowy. Już teraz jesteśmy zaproszeni do tego "innego świata". Oczywiście nie po to, by chodzić po wodzie, choć i to może nam się przytrafić. Jesteśmy zaproszeni do życia także w świecie duchowym, abyśmy lepiej zrozumieli świat materialny. Właściwie wszystko rozumie się dopiero z perspektywy życia w świecie duchowym.

8
Droga / Odp: Droga
« dnia: Styczeń 08, 2019, 09:20:10 am  »
[Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]
 
Ta dzisiejsza Ewangelia jest nam dana jako dopowiedzenie do Uroczystości Objawienia Pańskiego. Mówi o tym, że Bóg objawia się we wzajemnej miłości, czyli trosce jeden o drugiego. Bez doświadczenia miłości nie można doświadczyć Boga. Kto doświadcza miłości, poznaje Boga.
       
Owi ludzie nakarmieni paroma chlebami i rybami zapewne nie zdawali sobie sprawy z tego, że zostali nasyceni w skutek cudu. Natomiast na pewno poczuli się kochani przez Jezusa, skoro On tak dobrze o nich zadbał. Doświadczyli kim jest Jezus nie poprzez cud, ale poprzez miłość. Bo tak naprawdę miłość jest największym cudem.






Katechizm Kościoła Katolickiego
§1373-1380

„Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął” (J 6,35)
     „Chrystus Jezus, który poniósł za nas śmierć, co więcej - zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami" (Rz 8, 34), jest obecny na wiele sposobów w swoim Kościele: w swoim słowie, w modlitwie Kościoła, tam „gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje” (Mt 18, 20), w ubogich, chorych, więźniach, w sakramentach, których jest sprawcą, w ofierze Mszy świętej i w osobie szafarza, ale „zwłaszcza (jest obecny) pod postaciami eucharystycznymi” (Sobór Watykański II SC 7).
     Sposób obecności Chrystusa pod postaciami eucharystycznymi jest wyjątkowy... W Najświętszym Sakramencie Eucharystii „są zawarte prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie Ciało i Krew wraz z duszą i Bóstwem Pana naszego Jezusa Chrystusa...” (Sobór Trydencki). „Ta obecność nazywa się "rzeczywistą" nie z racji wyłączności, jakby inne nie były "rzeczywiste", ale przede wszystkim dlatego, że jest substancjalna i przez nią uobecnia się cały Chrystus, Bóg i człowiek” (Papież Paweł VI)...
     Kult Eucharystii: „Ten kult uwielbienia, należny sakramentowi Eucharystii, okazywał zawsze i okazuje Kościół katolicki nie tylko w czasie obrzędów Mszy świętej, ale i poza nią, przez jak najstaranniejsze przechowywanie konsekrowanych Hostii, wystawianie ich do publicznej adoracji wiernych i obnoszenie w procesjach” (Papież Paweł VI)... Istnieje głęboki sens w tym, że Chrystus chciał pozostać obecny w swoim Kościele w ten wyjątkowy sposób. Skoro w widzialnej postaci miał On opuścić swoich..., to chciał, byśmy mieli pamiątkę Jego miłości, którą umiłował nas aż "do końca" (J 13,1), aż po dar ze swego życia. Istotnie, będąc obecny w Eucharystii, pozostaje On w tajemniczy sposób pośród nas jako Ten, który nas umiłował i wydał za nas samego siebie (Ga 2,20)... obecny pod znakami, które wyrażają i komunikują tę miłość.

9
Droga / Odp: Droga
« dnia: Styczeń 07, 2019, 12:19:02 pm  »
[Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]
 
Jednym z podstawowych symboli Jezusa jest światło. Na ogół nie dowierzamy, że życie z Jezusem do życia bez Niego, ma się tak, jak dzień do nocy. Kto jednak naprawdę zaprosił Go do swego życia, ten widzi ową różnicę. Z Jezusem widzi się więcej i lepiej. Widzi się kolory rzeczywistości - świat nie jest już szary, jak w pochmurny dzień. Ale pojawienie się światła, to również czas powstania ze snu. Gdy robi się jasno, trzeba wstać do pracy i nie można już dalej leżeć i tkwić w sennych marzeniach. A to często nam nie pasuje. Noc jest smutna, ale dla wielu jest też "wygodna".
 
Jezus przynosi nam światło swego Słowa, abyśmy się nawrócili, to znaczy zawrócili ze złej drogi egoizmu i poszli ku Miłości, czyli nowemu życiu. Dzień, czyli Miłość, niesie ze sobą wiele niespodzianek, czasem przyjemnych, a czasem trudnych. Nie bójmy się jednak dnia, bo w ciemności obumieramy, jak roślina, którą schowaliśmy w ciemnej piwnicy.

10
Droga / Odp: Droga
« dnia: Styczeń 04, 2019, 11:32:18 am  »
[Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]
 
Jeżeli chcemy kogoś poznać, a znamy już jego imię i zawód, to na ogół w dalszej kolejności staramy się poznać miejsce zamieszkania owego człowieka. Tak też zrobili owi dwaj uczniowie Jana Chrzciciela względem Jezusa: "Nauczycielu, gdzie mieszkasz?" - spytali. I Jezus dał im odpowiedź, która pewnie przerosła ich oczekiwania. Nie podał im adresu, tylko zaprosił ich do siebie. Jakaż musiała być ich radość, kiedy to usłyszeli!
 
Wydarzenie opisane w dzisiejszej Ewangelii mówi nam, jak bardzo Pan Jezus chce dać nam się poznać. Jeżeli tylko chcemy, możemy Jezusa poznać. Poznając Go, poznamy też gdzie On mieszka. A jako że On teraz mieszka w Niebie, poznamy Niebo. Naprawdę!

11
Droga / Odp: Droga
« dnia: Styczeń 02, 2019, 12:43:55 pm  »
Mieczysław Łusiak SJ:
 
Jest na świecie wielu wspaniałych, także pod względem świętości i zjednoczenia z Bogiem, ludzi. Nikt z nich jednak w jakimś istotnym stopniu nie dorównuje Jezusowi. Warto słuchać ludzi, którzy znają Boga lepiej niż my i już zjednoczyli się z Nim bardziej niż my. Nic jednak nie zastąpi osobistego i bezpośredniego kontaktu z Jezusem. Tylko On objawia nam Boga w całej okazałości.

Bóg chce, abyśmy znali Go "z pierwszej ręki", dlatego stał się człowiekiem i zamieszkał wśród nas. Korzystajmy z tego! Można poznać Boga osobiście, a skoro tak, to nie poprzestawajmy na tym, co inni o Nim mówią. Uczmy się modlitwy, czyli osobistego kontaktu z Bogiem.
 
 

12
Droga / Odp: Droga
« dnia: Grudzień 30, 2018, 12:50:03 am  »
Św. Jan XXIII (1881-1963)
papież
Dziennik duszy, § 1958-1963 (© Evangelizo.org)

"Teraz, o Władco, pozwalasz odejść słudze Twemu w pokoju"
Po mojej pierwszej mszy przy grobie świętego Piotra święty Pius X położył swe dłonie na mojej głowie w geście błogosławieństwa na dobrą zapowiedź dla mnie i mojego początkującego życia kapłańskiego. Ponad pół wieku później o to moje własne dłonie rozciągnięte nad katolikami — i nie tylko katolikami — z całego świata, w geście powszechnego ojcostwa... Jak święty Piotr i jego następcy, jestem wyznaczony do rządzenia całym Kościołem Chrystusowym, jednym, świętym, powszechnym i apostolskim. Te wszystkie słowa są święte i przekraczają w niewyobrażalny sposób wszelkie osobiste uniesienie; pogrążają mnie w mojej nicości, wyniesionej do godności posługi, która przekracza wszelką wielkość i godność ludzką.
Kiedy 28 października 1958 r., w wieku sześćdziesięciu siedmiu lat, kardynałowie świętego Kościoła rzymskiego wyznaczyli mnie do wzięcia odpowiedzialności za powszechną trzodę Jezusa Chrystusa, powstało przekonanie, że będę papieżem przejściowym. Zamiast tego mamy już czwarty rok pontyfikatu i stoi przed nami perspektywa rozwinięcia solidnego programu przed całym światem, który patrzy i czeka. Co do mnie, to czuję się jak święty Marcin, który „nie obawiał się umrzeć ani nie odrzucił życia”.
Muszę zawsze być gotów umrzeć, nawet nagle, i żyć tyle, ile spodoba się Panu. Tak, zawsze. W przededniu moich osiemdziesiątych urodzin muszę być gotów: żeby umrzeć lub żyć. W obu przypadkach muszę dbać o moje uświęcenie. Skoro nazywa się mnie „Ojcem Świętym ”, jakby to był mój pierwszy tytuł, to muszę i pragnę być nim naprawdę.

13
Droga / Odp: Droga
« dnia: Grudzień 27, 2018, 09:02:00 am  »
27 grudnia 2018 - J 20, 2-8
Kiedy Piotr i Jan dowiedzieli się, że grób jest pusty, zaczęli biec, by przekonać się o prawdziwości tej radosnej wieści.
Jan - umiłowany uczeń Jezusa - przybył do grobu pierwszy, wyprzedzając Piotra; dla niego był to wyścig miłości.
Święty Jan jako jedyny z autorów natchnionych podał definicję samego Boga, pisząc, że "Bóg jest miłością" (1 J, 4, 8).
ks. Burzyk


#Ewangelia: liturgia Kościoła od groty Narodzenia prowadzi nas do groty Zmartwychwstania

Dwie Groty [Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]
 
Za sprawą wspomnienia św. Jana Ewangelisty w ten czas Bożonarodzeniowy staje przed nami obraz Pustego Grobu, tak ważny w przeżywaniu Wielkanocy. To dobrze, że liturgia Kościoła od groty Narodzenia prowadzi nas do groty Zmartwychwstania. Te dwa fakty są bowiem ze sobą bardzo powiązane. Tu i tu mamy do czynienia z Nowym Życiem. W grocie Narodzenia jest to życie Boga, który "zniża się" do człowieka, a w grocie Zmartwychwstania jest to nasze życie, które zostaje "wzniesione" do Boskiej nieśmiertelności. Bez Narodzenia Zmartwychwstanie byłoby niemożliwe, a bez Zmartwychwstania Narodzenie nie miałoby sensu.

Jan Ewangelista zachował się w Wielkanocny Poranek jak pasterze w Bożonarodzeniową Noc. Dołączmy do nich i uwierzmy jeszcze bardziej, że Bogu naprawdę zależy na nas.

14
Droga / Odp: Droga
« dnia: Grudzień 24, 2018, 09:32:35 am  »
Mieczysław Łusiak SJ - "Prawdziwe wschodzące Słońce":
 
Zachariasz zawarł w tym krótkim hymnie prawie wszystkie aspekty Wcielenia. Zwróćmy uwagę może na tylko jeden z tych aspektów: nazywa Chrystusa "Wschodzącym Słońcem". Jakże ważny jest dla nas świt! Wschód słońca mówi nam, w zależności od tego w jakiej znaleźliśmy się sytuacji, o nowym początku, o kolejnych szansach i możliwościach, o powrocie bezpieczeństwa, o większej łatwości znalezienia drogi, itd.

Jakże inaczej wyglądałoby nasze życie, gdybyśmy na serio brali obecność Jezusa w naszym życiu, tak jak na serio bierzemy każdy świt! O ileż więcej byłoby radości i pokoju! Może te rozpoczynające się już właściwie Święta uczynią obecność Jezusa w naszym życiu bardziej realną. Spróbujmy.
 

Dobrych, Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia!! Spotkania Jezusa!! pawel

15
Droga / Odp: Droga
« dnia: Grudzień 21, 2018, 08:16:39 am  »
Warto kochać [Komentarz Mieczysława Łusiaka SJ]
 
Raczej nie ma wątpliwości, że Maryja poszła z pośpiechem do Elżbiety, aby jej pomóc. Poszła bowiem zaraz po tym, jak dowiedziała się, że Elżbieta jest w szóstym miesiącu ciąży i wróciła do siebie dopiero po upływie około trzech miesięcy, czyli po rozwiązaniu, a jednocześnie wtedy, gdy sama nie była już zdolna do dużego wysiłku z powodu własnej ciąży. Tak więc podłożem ich spotkania była wola służby, czyli miłość.
 
Może dziwić, że Elżbieta właściwie wszystko wie o Maryi, o Anielskim Zwiastowaniu. Może dziwić też, że dziecko w łonie Elżbiety właśnie wtedy się poruszyło, a Elżbieta wiedziała, że zrobiło to z radości. To może dziwić, ale tak już jest, że tam gdzie jest autentyczna miłość, tam jest jakoś inaczej: tam ludzie rozumieją się bez słów i widzą więcej, niż widzą oczy. Jednym słowem warto kochać, chociaż trochę tak jak Maryja. Warto kochać

Strony: [1] 2 3 ... 47