Autor Wątek: Droga  (Przeczytany 582451 razy)

ryszard

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 3605
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5745 dnia: Styczeń 10, 2023, 08:00:47 am »

Ewangelia (Mk 1, 21-28)
Jezus naucza jak ten, który ma władzę

Słowa Ewangelii według Świętego Marka

W Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie.

Był właśnie w ich synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: «Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boga».

Lecz Jezus rozkazał mu surowo: «Milcz i wyjdź z niego! » Wtedy duch nieczysty zaczął nim miotać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego.

A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: «Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne». I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.

pawel

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1891
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5746 dnia: Styczeń 10, 2023, 08:36:26 am »
Obraz: Początek pierwszego "dnia mesjańskiego" opisany przez św. Marka rozgrywa się w szabat, w synagodze w Kafarnaum. Jezus naucza, dokonuje egzorcyzmu człowieka opanowanego przez nieczystego ducha, pokazuje swoją moc. Przyjrzę się tym wydarzeniom. Posłucham wypowiadanych słów.

Myśl: Pierwsze działania Jezusa mają znaczenie "programowe". Egzorcyzm i nowa nauka z mocą wskazują, że cała działalność Jezusa jest ukierunkowana na to, by uwolnić człowieka od złego ducha. Zły duch jest nazwany "duchem nieczystym", a dla izraelitów nieczyste jest to, co jest związane ze śmiercią. Duch Boży jest duchem życia, stwarza, odnawia, przywraca wolność. Uczeń, który spotyka Jezusa, doświadcza takiego egzorcyzmu. Zostaje uwolniony od złego ducha.

Emocja: Zdumienie. Jest ono wynikiem wstrząsu, otwiera nas także na przyjęcie Boga i Jego przesłania. To nie tylko ciekawość, ale odczucie podziwu, zrozumienia i szacunku. Jeśli słowa Ewangelii nie powodują zdumienia we mnie, znaczy, że ich nie rozumiem w pełni.

Wezwanie: Poproszę o łaskę doświadczenia mocy słowa Jezusa. Podziękuję za sakrament pojednania, który uwalnia mnie od złego ducha i grzechu - śmierci duchowej. Zaproszę Pana do swego wnętrza, aby On sam mnie oczyścił przez Słowo i egzorcyzm.

ryszard

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 3605
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5747 dnia: Styczeń 11, 2023, 09:16:41 am »

Ewangelia (Mk 1, 29-39)
Jezus uzdrawia chorych

Słowa Ewangelii według Świętego Marka

Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im.

Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto zebrało się u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ Go znały.

Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: «Wszyscy Cię szukają». Lecz On rzekł do nich: «Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem».

I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

pawel

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1891
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5748 dnia: Styczeń 11, 2023, 09:56:58 am »
Grzegorz Kramer 

Bóg przychodzi do mnie w banalności. Czasem spotykam Go w muzyce, czasem w wietrze czy zachodzie słońca.
W tekście dzisiejszej Ewangelii (Mk 1, 29-39), Jezus poszedł do domu Szymona Piotra. To nie Piotr zaprowadził Jezusa do swojej chorej teściowej, ale Jezus sam tam poszedł. To ważny szczegół, bo czasem wpadamy w takie myślenie, że to my szukamy Boga. Tymczasem to On daje się nam w zwykłych codziennych sprawach. I jasne jest, że nasza rola sprowadza się do dekodowania tego sygnału, ale trzeba pamiętać, Kto jest w tym Pierwszy.
W prawdziwej duchowości człowiek odkrywa Boga w swojej codzienności. Właśnie w drugim człowieku, chorobie, uzdrowieniu, w modlitwie. W takiej duchowości nawet obecność złego ducha nie jest żadną sensacją. "Naturalną" sprawą jest, że manifestuje on swoją obecność, lecz człowiek Boga gromi go po prostu i odsyła w jego miejsce. Bez sensacji.
Niesamowitą sprawą jest to, że od Wcielenia człowiek nie musi doskakiwać do nieba, do sacrum, ale to Bóg schodzi z nieba i wchodzi w nasze profanum, które przez Jego obecność staje się sacrum.
Jezus poszedł dalej, dlatego że takie jest pragnienie Boga, by Jego Obecność była wszędzie. Mógł przecież zarządzić odgórnie, w sposób boski, że jest wszędzie, ale On właśnie woli przychodzić do nas, do codzienności, na ludzkich nogach.
To jest coś, co mnie w chrześcijaństwie tak bardzo fascynuje - to, że Bóg tak bardzo ukochał człowieczeństwo. Albo tę miłość od Wcielenia bardziej manifestuje, bo przecież ukochał nas od momentu, który my nazywamy początkiem. Od początku jesteśmy Jego ukochanymi dziećmi.

ryszard

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 3605
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5749 dnia: Styczeń 12, 2023, 09:15:42 am »

Ewangelia (Mk 1, 40-45)
Uzdrowienie trędowatego

Słowa Ewangelii według Świętego Marka

Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: «Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić ». A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony». Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony.

Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: «Bacz, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich».

Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.

pawel

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1891
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5750 dnia: Styczeń 12, 2023, 09:55:05 am »
Grzegorz Kramer 
 
Trędowaty, aby się zbliżyć do Jezusa, musiał złamać wszystkie możliwe zakazy. Musiała być w nim wielka determinacja i siła, która pchała go do zdrowia i normalności. Podejmując decyzję podejścia do Jezusa, nie tylko musiał przełamać wstyd z powodu swojego wyglądu, ale także strach przed ukamienowaniem. Jednak zapewne największym lękiem, który musiał pokonać, wcale nie był ten, którego źródło pochodziło ze złamania Prawa, on od strony fizycznej niewiele już mógł stracić. Największym strachem musiała być obawa o to, czy się uda. Czy ten jego desperacki krok odniesie skutek? Czy to, co zamierza uczynić rzeczywiście oznaczać będzie sukces? A co będzie, jeśli się nie uda? Dostanie po raz kolejny od życia po głowie, okaże się, że jest naiwny?
Druga osoba tego dramatu to Jezus. Wiedział doskonale, co mówi na temat takich spotkań Prawo. Wiedział, że jest to spotkanie publiczne, i że gorliwi zaraz komu trzeba doniosą, zrobią raban, a to będzie się równało z oznajmieniem, że sam jest nieczysty. To było złamanie zakazu, zwyczaju, schematu. Przez to dotknięcie Jezus stał się jednym z trędowatych, a więc sam siebie wykluczył ze społeczeństwa. Ta droga, takie podejście do innych ludzi, zaprowadzi Go na krzyż. Zostanie przecież zabity dla dobra narodu i religii, dla dobra czystości schematu.
„Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. Z jednej strony możemy powiedzieć, że on jest bardzo pokorny, mówi: „jeśli chcesz”, zapewne większość mówiących z ambon powiedziała, że to oznaka wielkiej wiary i pokory. Jednak wcale niekoniecznie tak musi być. Byłoby to kolejne potwierdzenie, że kiedy stajemy przed Jezusem, to musimy się uniżyć, musimy się upokorzyć przed wielkim Bogiem, który może raczy nas wysłuchać. Może to jest po prostu typ asekuranta, który boi się porażki. Dodając: „jeśli chcesz”, zawsze można później powiedzieć: widocznie On nie chciał. A może po prostu jest to człowiek, który ani się nie upokarza, ani się nie asekuruje, tylko po prostu wierzy, to znaczy odnosi swoją rzeczywistość do Ojca?
Nie wiem, jak i co myślał ten trędowaty. Ale może warto siebie zapytać, o to, jaki ja jestem? Sługa wielkiego króla, przed którym muszę się upokarzać, człowiek asekurant, a może jednak jest we mnie pragnienie Ojca? Ojca, którego nie muszę się bać, nie muszę się przed Nim asekurować? To trudne, jednak z Bogiem tak jest. To jest „jazda bez trzymanki”. Totalne zaufanie, totalne nie-kombinowanie i przygoda. Postawienie wszystkiego na jedną kartę.
(Mk 1, 40-45)

ryszard

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 3605
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5751 dnia: Styczeń 13, 2023, 08:47:15 am »

Ewangelia (Mk 2, 1-12)
Chrystus ma władzę odpuszczania grzechów

Słowa Ewangelii według Świętego Marka

Gdy po pewnym czasie Jezus wrócił do Kafarnaum, posłyszano, że jest w domu. Zebrało się zatem tylu ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę.

I przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili nosze, na których leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: «Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy».

A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: «Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga?»

Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: «Czemu myśli te nurtują w waszych sercach? Cóż jest łatwiej: powiedzieć paralitykowi: Odpuszczone są twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje nosze i chodź? Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów – rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje nosze i idź do swego domu!»

On wstał, wziął zaraz swoje nosze i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga, mówiąc: «Nigdy jeszcze nie widzieliśmy czegoś podobnego».

pawel

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1891
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5752 dnia: Styczeń 13, 2023, 08:51:53 am »
Grzegorz Kramer 

Warto zwrócić uwagę na czterech przyjaciół paralityka (Mk 2, 1-12). Ten mężczyzna, nie był w stanie podejść do Jezusa. Potrzebował ludzi. Potrzebował wspólnoty. Mógł nawet o Jezusie słyszeć, ale bez nich nie doszłoby do spotkania i uzdrowienia. Ludzie są ważni na naszej drodze do Boga.
Po pierwsze, kiedy jest źle, mówią nam, że On jest w pobliżu. Po drugie, prawdziwy przyjaciel zrobi wszystko, byś się z Nim zobaczył. Nie jest obojętny na to, kiedy jest Ci źle, czy kiedy chorujesz.
Tych czterech to obraz wspólnoty Kościoła. Choć czasem nam się wydaje, że wystarczę "ja i Bóg", to w rzeczywistości potrzebujemy wspólnoty. Gdy ktoś przeżywa trudniejszy czas, w ogóle jest „trudniejszym człowiekiem”, to się często od niego izolujemy i od razu dorabiamy ideologię, szczególnie w naszych plotkach. Nie dzieje się tak dlatego, że jesteśmy źli, ale dlatego, że się boimy. Opanowuje nas strach, bo lubimy nasze schemaciki. Dobry jest ten, kto myśli i zachowuje się jak ja. Inni są zagrożeniem. Lepiej obracać się w swoim sosie, w którym jestem bezpieczny. Wspominam o tym nie dlatego, że chrześcijanin tak nie postępuje, ale dlatego, że jesteśmy za siebie nawzajem odpowiedzialni. Jak ci czterej za swojego chorego przyjaciela. Ta odpowiedzialność przejawia się na dwu poziomach. Pierwszy – za to, jakimi ludźmi jesteśmy, drugi – za nasze wspólne zbawienie.
Jezus mówi, że ma władzę odpuszczania grzechów. Ty też ją masz - władzę odpuszczania grzechów komuś, kto ci zawinił. Ten człowiek był w nędznej sytuacji, niektórzy z nas też są w takiej. Źle się czują psychicznie, duchowo i fizycznie. Chcą poddać się rezygnacji, bo już nie czują tak jak kiedyś - swojego małżeństwa, powołania, pracy. Wolimy dołączyć do innych bohaterów z Ewangelii, którzy stawiają zarzut Jezusowi: Dlaczego On jada z grzesznikami?
To problem ciągle aktualny. Jednym z najczęstszych zdań, które pada na kolędzie jest to: a nasi sąsiedzi to was nie przyjmą oni są niewierzący. Księża bardzo często, w swoim gronie, bardzo miło mówią o ludziach mocno związanych z Kościołem, potrafią usprawiedliwiać ich słabości, gorzej nam idzie z tymi spoza Kościoła.
Nieustannie grozi nam identyfikacja tylko z „naszymi”, otaczanie się tymi, którzy nas utwierdzają, są tacy jak my. I choć to wypływa z naszej natury, to jednak Jezus uczy czegoś na przekór – bycia z tymi, którzy są inni, nie zasługują, są grzeszni – mówiąc krótko.
Nawet tutaj, w mediach społecznościowych, księża i wierzący siedzą w swoim gronie, to nawet nie jest złe, ale bardzo często przeciwko tym, którzy są spoza Kościoła, ale rozumieją ten Kościół inaczej. Wtedy włącza się nam – księżą i innym wierzącym – chore poczucie walki o wartości i Boga. Tak naprawdę chodzi tylko o stary problem: „dlaczego On jada z grzesznikami”? On z nimi jadał, bo wiedział, miał nadzieję, że podejście z miłością, wejście do ich świata (tym jest wspólny posiłek) jest szansą na pozyskanie ich dla Ojca.
Lubię oglądać zdjęcia z różnych imprez kościelnych, zawsze mnie bawią. Najpierw liturgia: blisko ołtarza są zawsze notable, dalej cała ‘reszta’, a później posiłki: przy jednym stole duchowieństwo, a przy innych cała reszta. Nawet na wielkich wigiliach z ubogimi to się zdarza – jest stół z proboszczem, biskupem, wokół świta i gdzieś dalej ubodzy.
Jeść z grzesznikami, nie ze swoimi, odpuszczać grzechy, to jest sposób Jezusa. Bardzo trudny, bo łamiący moją naturalną potrzebę poczucia bezpieczeństwa, którą ładnie ubieram w szatki religijności.

ryszard

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 3605
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5753 dnia: Styczeń 14, 2023, 09:14:47 am »

Ewangelia (Mk 2, 13-17)
Powołanie Mateusza

Słowa Ewangelii według Świętego Marka

Jezus wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» Ten wstał i poszedł za Nim.

Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Wielu bowiem było tych, którzy szli za Nim.

Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: «Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?»

Jezus, usłyszawszy to, rzekł do nich: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».

ryszard

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 3605
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5754 dnia: Styczeń 15, 2023, 11:59:32 am »
Ewangelia (J 1, 29-34)
Chrystus jest Barankiem, który gładzi grzech świata

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Jan zobaczył podchodzącego ku niemu Jezusa i rzekł: «Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: „Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie”. Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi».

Jan dał takie świadectwo: «Ujrzałem ducha, który zstępował z nieba jak gołębica i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: „Ten, nad którym ujrzysz ducha zstępującego i spoczywającego na Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym”. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym».

ryszard

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 3605
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5755 dnia: Styczeń 16, 2023, 09:00:33 am »

Ewangelia (Mk 2, 18-22)
Zwyczajów Starego Testamentu nie można przenosić do Nowego

Słowa Ewangelii według Świętego Marka

Uczniowie Jana i faryzeusze mieli właśnie post. Przyszli więc do Jezusa i pytali: «Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą?»

Jezus im odpowiedział: «Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo mają pośród siebie pana młodego. Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć.

Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania. W przeciwnym razie nowa łata obrywa jeszcze część ze starego ubrania i gorsze staje się przedarcie. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki. Wino się wylewa i bukłaki przepadną. Raczej młode wino należy wlewać do nowych bukłaków».

pawel

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1891
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5756 dnia: Styczeń 16, 2023, 09:20:36 am »
Grzegorz Kramer 

Słowo dnia (Mk 2, 18-22).
Być człowiekiem nowych bukłaków to być człowiekiem, który żyje swoją opowieścią na pełnych obrotach i równocześnie opowiada ją Bogu (to jest modlitwa) i innym (to jest świadectwo). Pan Bóg i ludzie nie chcą słyszeć „pobożności”. On i oni chcą usłyszeć, zobaczyć bohatera, który ma pasję swojego życia. Oni chcą zobaczyć człowieka, który ma nadzieję nawet w sytuacjach i sprawach, w których inni stawiają na drugim przysłowiowy krzyżyk. Chrześcijanin to człowiek, który będzie bronił godności ludzkiej nie tylko ofiary, ale także sprawcy. Czasem wbrew deklaracjom tego ostatniego. Chrześcijanin jest po prostu inny od starego sposobu myślenia, decydowania i działania, ale pamięta, że z niego wyrósł.
Nowe bukłaki to wino, które musuje, to wino, które nie jest długo leżakowane w piwnicy tradycji i konwenansów, ale to jest świeże życie. Jasne, że taki styl życia to też niebezpieczeństwo, bo można przesadzić, za dużo nalać i wszystko może się rozlecieć. "Wentylem bezpieczeństwa" jest szczerość wobec siebie, ale i co jakiś czas solidna i szczera rozmowa z drugim człowiekiem. Daj szansę. Bogu. Drugiemu. Sobie.
Bóg jest tym, który jest początkiem i końcem, który kładzie na nas swoją rękę, to nie jest ograniczenie naszej wolności, ale to jest coś, co daje poczucie bezpieczeństwa, że w tej wolności nie pozabijam innych i siebie.

ryszard

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 3605
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5757 dnia: Styczeń 17, 2023, 08:41:43 am »

Ewangelia (Mk 2, 23-28)
Szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu

Słowa Ewangelii według Świętego Marka

Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat pośród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze mówili do Niego: «Patrz, czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno?»

On im odpowiedział: «Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie i poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom».

I dodał: «To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest Panem także szabatu».

pawel

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1891
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5758 dnia: Styczeń 17, 2023, 10:14:13 am »
Grzegorz Kramer 

Świetną scenę przynosi nam dzisiejszy fragment z Ewangelii (Mk 2, 23-28). Uczniowie publicznie łamią prawo szabatowe. Czynią to w obecności Jezusa, który ich broni przed religijnymi funkcjonariuszami.
Jedenaście lat temu (w lutym) spędziłem jeden szabat w Ziemi Świętej. Mieszkałem w Jerozolimie, w tej samej, w której Jezus został zabity, tyle że dwadzieścia wieków później. W piątek wieczorem, ruchliwe miasto zamieniło się w cichą mieścinę. Przestała kursować komunikacja, na torach tramwajowych ludzie uprawiali jogging, bo tramwaje nie kursowały, w hotelu winda pracowała w trybie szabatowym (kursowała z góry na dół, nie trzeba było wciskać klawiszy), w toaletach został rozdany specjalny papier toaletowy z porcjowanymi ‘listkami’. Wszystko po to, by nie wykonywać pracy. Dwa tysiące lat temu było podobnie, tyle że nie było wind i z papierem inaczej sobie radzono.
Doprowadzenie Prawa Bożego do ludzkiego absurdu to i dzisiejsza rzeczywistość. Świat każdej religii, w tym chrześcijaństwa, jest pełen religijnych inkwizytorów, którzy duchowość i więź z Bogiem zamieniają na prawa i obowiązki religijne i moralność. Kocham tych znawców mojej duszy, którzy w różny sposób próbują mi uświadamiać, że skoro jestem księdzem, to powinienem się zachowywać w odpowiedni sposób (odpowiedni, czyli taki, który oni sobie wymyślili). Tacy ludzie zaczynają zdanie od tego, że chrześcijanin powinien, albo nie powinien…
Co pokazuje Jezus w tej scenie? Że jest „gorsząco wolny”. Jest takim, bo wie, że szabat jest dla człowieka, nie na odwrót. Że wszelkie prawo jest tylko pomocą do osiągnięcia zbawienia, które daje Bóg. Tak, bardzo łatwo Go oskarżyć o relatywizm moralny i prawny. I to się dzieje, ale On się tym nie przejmuje. Często do głupiego upierania się przy jakimś prawie dorabiamy pobożne ideologie o „wierności”, o „umartwieniu i ascezie”.
„Do wolności nas wyswobodził Chrystus”. Takiej prawdziwej wolności, nie udawanej, nie na pokaz, ale prawdziwej. Jest szabat, jesteś głodny, zbierz jedzenie i jedz, bo nie jest to obrazą Boga. Mamy się uczyć życia wolnego. Kiedy człowiek się uczy, to popełnia błędy, a zadanie pedagoga nie polega na tym, że w momencie pomyłki wprowadzi kolejne zakazy, ale będzie uczył, jak z porażek wyciągać wnioski i tych błędów nie powtarzać. Bóg dał nam skandaliczną wolność, więc człowiek nie może jej ograniczać. Są też tacy „władcy”, którzy z lęku przed „opinią publiczną”, właśnie w imię prawa zamykają swoich podwładnych, byle tylko mieć spokój i schować się za prawem, mając poczucie, że są „czyści”. Jezus swoich uczniów obronił przed takimi ludźmi.
Te mechanizmy są obecne także w "świeckim świecie". Ile razy już byliśmy informowani o tym, że bezduszne prawo zabiera dzieci biednym rodzicom, tylko dlatego, że właśnie dlatego, że takie jest prawo?

ryszard

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 3605
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5759 dnia: Styczeń 18, 2023, 08:23:59 am »

Ewangelia (Mk 3, 1-6)
Uzdrowienie w dzień szabatu

Słowa Ewangelii według Świętego Marka

W dzień szabatu Jezus wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć.

On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: «Podnieś się na środek!» A do nich powiedział: «Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić? » Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: «Wyciągnij rękę!» Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa.

A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.