Ad maiorem Dei gloriam (Na większą chwałę Bożą)
Kazanie do Łk 4,24-30
Jezus powrócił do swego rodzinnego Nazaretu. Wszyscy tam obecni dobrze wiedzieli, że ów cudotwórca to syn Józefa, cieśli, że naucza jak wędrowny rabbi, a cuda miały przekonać słuchaczy, że sam Bóg kryje się za Jego nauką, a nauka była niepokojąca i wymagająca. I choć cuda przynosiły ludziom pomoc i ulgę, Galilejczycy mieli wątpliwości, dlaczego ich krajan, znany od zawsze, zabiera się do nauczania. Przecież nie jest rabbim. Jakim prawem stawia wymagania? Dlaczego twierdzi, że na nim wypełniły się zapowiedzi proroków? A gdy Jezus jeszcze uraził ich dumę i pewność siebie – ich, synów narodu wybranego, ich dziedziców Bożych obietnic – nie wytrzymali. Chcieli Go zabić, strącić ze stoku góry. On jednak się oddalił. Tak oto prawda została wypędzona. Nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni w dziejach świata, bo bywa niewygodna, trudna, bolesna, dlatego budzi niechęć. Ktoś, kto mówi prawdę, naraża się. Potrafimy się na niego obrazić. Potrafimy skląć. Potrafimy zerwać z nim kontakty, bo prawda boli, nieraz bardzo, zwłaszcza gdy dotyka naszych błędów, słabości, grzechów. Mieszkańcy Nazaretu wypędzili Jezusa z miasta i chcieli Go strącić z góry, ponieważ bardzo zabolała ich prawda o nich samych, nie o kimś osobiście, ale o nich – jako o narodzie. Swoją drogą i nam chrześcijanom Polakom trzeba by podobną prawdę powiedzieć. O tym, że chrześcijaństwo w naszym kraju coraz bardziej staje się fasadą, zewnętrzną powłoką, dekoracją na święta, a życia według wiary i poszanowania moralnych zasad – prawie wcale. Niechętnie o tym myślimy, niechętnie o tym mówimy i słuchamy. Mieszkańcy Nazaretu wyrzucili Jezusa, wypędzili prawdę. Prawda odeszła i my z naszych serc, z naszej ukochanej Ojczyzny też wypędzamy prawdę. Trzeba nam się bać, bo kłamstwa coraz więcej, kłamstwo przenika coraz więcej obszarów życia. Kłamstwo paraliżuje wszystko, dlatego nie wypędzajmy prawdy! Ani z naszych serc, ani z prywatnego życia naszych rodzin, ani z życia całego narodu. Amen. AMDG