Autor Wątek: Droga  (Przeczytany 501998 razy)

ryszard

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 2990
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5355 dnia: Maj 17, 2022, 08:02:04 am »

Ewangelia (J 14, 27-31a)
Pokój zostawiam wam

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka. Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie.

A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie. Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie. Ale niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał».

pawel

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1484
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5356 dnia: Maj 17, 2022, 09:24:08 am »
Ewangelia na dziś (J 14, 27-31a)

Dziś w ewangelii Jezus mówi do uczniów: Pokój wam zostawiam, pokój Mój wam daję – nie tak, jak daje świat, Ja wam daję.

Można powiedzieć, że ta mowa o pokoju jest trudna – szczególnie dzisiaj. Patrząc na bestialstwo działań Rosji na Ukrainie, ciężko mówić o Bożym pokoju. Można narazić się na pytania: no i gdzie ten Bóg, gdzie ten Boży pokój.

Myślę, że wiele rzeczy pozostanie dla nas niezrozumiałych, że wiele nie wydarzy się tak, jak myślimy, że powinny się wydarzyć.

Jezus mówi: nie tak, jak daje świat. Pokój Pana Boga musi wynikać z głębokiego pragnienia miłości tego drugiego człowieka.

Nie wiem, czy od tego, że kogoś przeprosimy i wyściskamy, zakończy się wojna. Prawdopodobnie wiele wojen się nie zakończy, ale być może zakończy się wiele wojenek – a to już dużo.

ryszard

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 2990
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5357 dnia: Maj 18, 2022, 08:18:31 am »

Ewangelia (J 15, 1-8)
Kto trwa we Mnie, przynosi owoc obfity

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia. Każdą latorośl, która nie przynosi we Mnie owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was będę trwać. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeżeli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie.

Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Potem ją zbierają i wrzucają w ogień, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, to proście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami».

pawel

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1484
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5358 dnia: Maj 18, 2022, 09:46:18 am »
Komentuje Jan Głąba SJ

Pamiętam taki obraz z dzieciństwa z wakacji u dziadków, gdy babcia z sekatorem w ogródku cięła krzaki malin i wyrzucała na spalenie. To był dla mnie obraz przejmujący, a nawet straszny dlatego, że są to jedne z moich ulubionych letnich owoców i nagle kończyły życie.

Dziś w Ewangelii Jezus daje nam przypowieść o krzewie winnym mówiąc, że On jest jego trzonem, a my jesteśmy gałązkami, które od Niego odrastają. Nad całością zaś piecze trzyma Bóg Ojciec, który jest ogrodnikiem odcinającym to co niedobre przy tych gałązkach, które owocują, oczyszczając je i stwarzając jeszcze lepsze warunki do wzrostu i odcinając te gałązki, które nie przynoszą owoców, osłabiają krzew.

Ten obraz Jezusa jest bardzo konkretny i ktoś może powiedzieć, że zero jedynkowy, ale myślę, że można na niego spojrzeć inaczej. Ja kiedy zrozumiałem cykl uprawy malin i wiedziałem, że potem będą następne to obraz spalonych gałązek przestał mnie przerażać.

Myślę, że w życiu duchowym jest podobnie. Idąc za Jezusem może być tak, że czasem będziemy musieli dać coś odciąć, z czegoś zrezygnować, ale tylko po to, by z nadzieją wypatrywać owoców. Dzisiaj do takiej postawy, pewnej straty, która może okazać się zyskiem, jesteśmy zaproszeni.

To wszystko także po to, by finalnie móc wybrać życie.

ryszard

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 2990
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5359 dnia: Maj 19, 2022, 08:50:29 am »

Ewangelia (J 15, 9-11)
Trwajcie w miłości mojej

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości.

To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna».

pawel

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1484
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5360 dnia: Maj 19, 2022, 09:22:34 am »
o. Grzegorz Kramer
Zagadkowe jest zdanie z dzisiejszej Ewangelii (J 15, 9-11): „Wytrwajcie w miłości mojej”. Jezus nie mówi: wytrwajcie w przykazaniach, obowiązkach. Nie. Mamy wytrwać w miłości. Jakby wiedział, że nawet w miłości, a więc w czymś, co jest darem od Drugiego, będziemy słabi.
To słowo „wytrwajcie” warto usłyszeć jako wypowiedziane z czułością, tak jak przed wyjazdem wypowiada je jeden człowiek do drugiego, którego kocha. Proszę, kochaj mnie, niech twoja miłość nie ustanie. To nie jest zdanie zadaniowe, z którego później ktoś rozliczy, bo z miłości nie da się rozliczyć. Można co najwyżej być zawiedzionym, zranionym, smutnym, że ktoś przestał kochać.
Tak naprawdę trudno nam ciągle uwierzyć w to, że Bóg nas kocha. Niby o tym wiemy, a jednak. I życie dostarcza wielu anty-dowodów w cierpieniu i niezrozumiałych sytuacjach. I zły ciągle nas umacnia w przekonaniu, że to, co nazywamy Miłością Bożą, może być co najwyżej pobożnym życzeniem. Jesteśmy w ciągłym napięciu: wiary i niewiary, czasem wręcz ateizmu. Nie ma wiary „raz na zawsze”, jest wiara, która jest zmaganiem, nie z „grzesznym i złym światem”, ale ze swoim doświadczeniem.
Trwać w miłości do drugiej osoby. Jestem przekonany, że wszyscy czujemy, co to oznacza w naszych konkretnych relacjach. I to, że czegoś nie robimy w relacji nie wynika ze strachu, ale właśnie z miłości. W miłości musi być namiętność, pasja. Tylko, że nie dla samej siebie, nie dla przyjemności. Jezus mówi „jak Ja was umiłowałem”. On miał pasję miłości do nas. Aż do końca, aż do wydania owocu.
Życie szczęśliwe, o którym wszyscy marzymy, to próba zaszalenia dla miłości. Nie wiemy, gdzie nas ona zaprowadzi. Wejść w miłość, wejść z przekonaniem, że nie jest to przypadek, a Jego wybór - to jest dość niebezpieczne.



ryszard

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 2990
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5361 dnia: Maj 20, 2022, 08:18:41 am »

Ewangelia (J 15, 12-17)
To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.

Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego.

Nie wy Mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby Ojciec dał wam wszystko, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali».

pawel

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1484
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5362 dnia: Maj 20, 2022, 09:48:53 am »
Komentuje Jan Głąba SJ

Muszę się przyznać, że w szkole nie należałem do najgrzeczniejszych uczniów, a w gimnazjum miałem nawet wylecieć z naganą dyrektora. Na szczęście jakoś udało się w szkole pozostać. To, co mnie najbardziej drażniło i sprawiało, że zachowywałem się nie tak, jak należy, to te sytuacje kiedy słyszałem jakiś nakaz i nie wiedziałem dlaczego mam tak zrobić, bo ktoś odpowiadał: „bo tak powiedziałam”. To bardzo mnie zamykało.

W dzisiejszej Ewangelii Jezus znów mówi o miłości wzajemnej. O tym, żebyśmy siebie miłowali. Ale mówi to w bardzo trudny sposób, bowiem używa słowa „to wam nakazuje”. Rzeczywiście, można od razu błyskawicznie zanegować taką formę komunikatu mówiąc, zresztą poprawnie, że nie można komuś nakazać, żeby kochał drugiego człowieka.

Jednak jeśli na Jezusa popatrzy się przez pryzmat tego, co pisze o Nim św. Paweł, ale także przez pryzmat tego, co wiemy o Nim z Ewangelii, że jest Bogiem, i że na Jego imię zegnie się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, to wtedy rozumiemy, że to „kazać” jest aktem stwórczym.

To znaczy Jezus, kiedy każe zaistnieć miłości stwarza ją pośród mojej i twojej codzienności, tak jak u początków stworzył cały świat pełen podziwu.


Grzegorz Kramer

Jestem przyjacielem Boga. Nie sługą. Z przyjacielem można usiąść w fotelach, po ciężkim dniu i nalać whisky do szklanek i długo rozmawiać lub milczeć. Do przyjaciela można zadzwonić, kiedy rozsypała się relacja, z przyjacielem można pojechać na wakacje, ale można też odmówić takiego wyjazdu. Taka relacja jest oparta na miłości, która nie zagarnia drugiego dla siebie, ale daje mu możliwość rozwoju. Jest przestrzenią do odsłonięcia swojego serca w zaufaniu.
Jezus mówi dziś (J 15, 12-17) do swoich uczniów, że są Jego przyjaciółmi. Wczoraj wyznał im miłość, dziś przyjaźń. Nie ma przyjaźni bez miłości, czyli totalnej otwartości na całego człowieka, a nie tylko na jego „fajne” fragmenty. Pamietajmy, że On to robi na kilka godzin przed zdradą, wcale nie tylko zdradą Judasza. To też pokazuje, że przyjaźń daje drugiemu szalenie wielki kredyt zaufania. Nie, słowo kredyt, choć pierwsze przyszło mi na myśl, nie jest dobre. Kredyty się spłaca, w przyjaźni nie ma spłaty. Po prostu daje wielkie zaufanie.
Od lat jest mi bliski Bóg, i w konsekwencji sposób czytania Słowa, którego określam „dobrym”. Od lat też, zmagam się z zarzutami, że zrobiłem z Boga pluszowego misia, który ma mi przyklepywać zło, moich i innych wyborów. Że „sprzedaje” chrześcijaństwo, które można by streścić w zdaniu: „hulaj dusza, piekła nie ma”. Tymczasem jest inaczej. Kiedyś czytałem Słowo i poznałem Boga, którego się bałem. Biegałem często do spowiedzi, z różnymi małymi, młodzieńczymi grzeszkami, bo powiedziano mi, że Bóg jest tym, który nie daje łask, ja się ma coś na sumieniu, że w każdej chwili mogę umrzeć i pójść do piekła, że wiara została mi dana po to, bym się wykazał, że zasługuje. Jeju, jakie to było podobne do tego, co przeżywałem jako dziecko w rodzinie i szkole oraz „na podwórku”. Wszędzie musiałem pokazać, że jestem wystarczający, nie niedostateczny czy mierny. I… mi to nie wychodziło. W domu byłem „dorosłym dzieckiem”, w szkole - ostatni, a na podwórku zalękniony. I do tego jeszcze ten Bóg, który straszył.
Dziś, po latach, poznaję Boga, który jest dobry. Kocha mnie, mówi, że nie jestem sługą, ale przyjacielem. Dziś poznaję i wierzę w Boga, który, dzięki temu, że jest dobry, jest dla mnie pociągający. Perspektywa Nieba i nadzieja na puste piekło, Jego Miłosierdzie, nie są dla mnie auto-pozwoleniem na złe wybory i grzech, ale są nadzieję, że pomimo złych wyborów i grzechu, On kocha mnie dalej. Bezwarunkowo, bez wszystkich „ale”…
Taki Bóg jest dla mnie Kimś, kto pozwala mi nie oszaleć, kiedy patrzę na to, co we mnie jest, a jest ukryte przed ludźmi. Przed nie-przyjaciółmi.
Poznaję Boga, który jest motywacją do przebaczania sobie, do patrzenia na siebie z miłością po każdej porażce. Poznaję Boga, który nie mówi mi: „jesteś niedostateczny, mierny, przeciętny, ostatni i niegodny czyli niezasługujący”. Mówi rzeczy Inne: „jesteś przyjacielem, ukochanym i miłymi Mi, siądźmy razem na fotelach, napijmy się dobrej whisky i pogadajmy, albo jak chcesz, pomilczmy”.
Chyba przekroczyłem granicę, za którą nie ma już lęku przed Nim. Owszem, nie opuścił mnie lęk przed ludźmi. Również ludźmi Boga.
« Ostatnia zmiana: Maj 20, 2022, 10:59:12 am wysłana przez pawel »

ryszard

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 2990
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5363 dnia: Maj 21, 2022, 08:54:29 am »

Ewangelia (J 15, 18-21)
Nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie wpierw znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi.

Pamiętajcie o słowie, które do was powiedziałem: „Sługa nie jest większy od swego pana”. Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować. Jeżeli moje słowo zachowali, to i wasze będą zachowywać. Ale to wszystko wam będą czynić z powodu mego imienia, bo nie znają Tego, który Mnie posłał».

ryszard

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 2990
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5364 dnia: Maj 23, 2022, 08:44:41 am »

Ewangelia (J 15, 26 – 16, 4a)
Duch Prawdy będzie świadczył o Jezusie

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Gdy przyjdzie Paraklet, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On zaświadczy o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku.

To wam powiedziałem, abyście się nie załamali w wierze. Wyłączą was z synagogi. Ale nadto nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu. Będą tak czynić, bo nie poznali ani Ojca, ani Mnie. Ale powiedziałem wam o tych rzeczach, abyście, gdy nadejdzie ich godzina, pamiętali, że Ja wam o nich powiedziałem».

pawel

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1484
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5365 dnia: Maj 23, 2022, 08:50:53 am »
Dziś w Ewangelii Jezus mówi do nas o cierpliwości. Mówi, że na różne sposoby nauczy nas jej Paraklet, którego On pośle. Że On nam wszystko wyjaśni i że nas pocieszy. Co Duch Święty ma nam wyjaśniać i w czym ma nas pocieszać?

Jezus zapowiada prześladowania, to, że wielu z nas wykluczą ze wspólnoty, że wielu z nas pozbawią życia. Ale w innym miejscu Jezus wielokrotnie mówi o miłości nieprzyjaciół. Więc to nie jest tak, że mamy wyjść i krzyczeć do świata, że jesteśmy prześladowani i że świat nas nie rozumie.

Przeciwnie, ta Ewangelia zaprasza nas, byśmy przyjąwszy Ducha Świętego zanieśli go światu i opowiadali o wielkiej miłości Pana Boga do człowieka, o której być może świat jeszcze nie słyszał.
 
Jan Gołąb SJ

ryszard

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 2990
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5366 dnia: Maj 24, 2022, 08:20:07 am »

Ewangelia (J 16, 5-11)
Jeżeli nie odejdę, Paraklet nie przyjdzie do was

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Teraz idę do Tego, który Mnie posłał, a nikt z was nie pyta Mnie: „Dokąd idziesz?” Ale ponieważ to wam powiedziałem, smutek napełnił wam serce. Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Paraklet nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, to poślę Go do was.

On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu – bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś – bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie – bo władca tego świata został osądzony».

pawel

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1484
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5367 dnia: Maj 24, 2022, 09:44:37 am »
Komentuje Jan Głąba SJ

Dziś w Ewangelii Jezus zapowiada swoje odejście uczniom. Widząc ich smutek mówi, że nie powinni się smucić, bo On odchodzi do Ojca oraz do nich wróci. Wydaje się normalną postawa smutku, tęsknoty wobec faktu, że ktoś bliski naszemu sercu zapowiada swoje odejście.

Mogłoby się wydawać, że w relacji z Bogiem byłoby łatwiej, gdyby On przychodził zawsze wtedy kiedy chcemy i gdyby przychodził namacalnie. Tak jednak nie jest. Bóg zawsze przychodzi na swoje sposoby, ale z intencją byśmy poznali prawdę.

Ta prawda to fakt, że on nas kocha. Przeżywając nierzadko tęsknotę za Bogiem potrzebujemy przypominać sobie jego imię. A jego imię brzmi: Jestem. On zawsze jest, zawsze przychodzi i chce, byś ty i ja byli z Nim.

ryszard

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 2990
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5368 dnia: Maj 25, 2022, 08:35:08 am »

Ewangelia (J 16, 12-15)
Duch Prawdy doprowadzi was do całej prawdy

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi.

Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi».

pawel

  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 1484
    • Zobacz profil
Odp: Droga
« Odpowiedź #5369 dnia: Maj 25, 2022, 08:40:41 am »
Grzegorz Kramer

Można oczywiście przyjść do dzieci z trzeciej klasy i opowiadać im o transsubstancjacji, albo jakiejś części Summy Teologicznej, świętego Tomasza. Można stanąć przed ludźmi poszukującymi Boga i wykładać im dogmatykę i uprawiać przed nimi apologetykę apafatyczną. Jezus też mógł powiedzieć apostołom wszystko w dniu powołania. Można, ale po co?
Jezus pokazuje dziś (J 16, 12-15) jedno z podstawowych praw pedagogiki, które ma zastosowanie również w duchowości. Formacja, edukacja, w końcu dojrzewanie potrzebuje czasu. Nie wszystko na raz i nie każdemu od razu. Ignacy, kiedy dawał rekolekcje, też zaznaczył, że I tydzień można dać zasadniczo każdemu człowiekowi, który ma takie pragnienie, ale kolejne już niekoniecznie. Nie dlatego, że są lepsi i gorsi, ale dlatego, że nie każdy jest znieść tyle samo. Paweł mówił o etapie picia mleka i później przyjmowaniu pokarmów stałych.
Szalenie to ważne, by pamiętać o tym prawie. W przeciwnym razie szkoła, wychowywanie dziecka, wprowadzenie kogoś w wiarę, staje się horrorem, w którym nie chodzi o konkretnego człowieka, ale o efekt, który i tak nie nadejdzie.
To samo prawo jest też konieczne do zastosowania w auto – formacji. Muszę szanować prawo wzrostu (dojrzewania) w sobie. Próba patrzenia na innych i siłowe dostosowanie się od innych i ich doświadczenia jest pogwałceniem miłości do siebie.
Wszystko, co nazywamy chrześcijaństwem jest drogą, dojrzewaniem, a nie regułą dla wszystkich taką samą, w tym samym momencie. Dlatego chrześcijaństwo nie jest religią, ale jest doświadczeniem. Osobistym, nie przez pośredników. Mamy w chrześcijaństwie świadków, którzy pokazują swoje doświadczenie, ale tylko po to, by inspirować do osobistego wzrastania.
Dlatego tak niebezpieczne w Kościele są sytuacje, w których wychodzi jakikolwiek "guru” i mówi: musisz, tu i teraz udowodnić, że przeszedłeś kolejny level. Nie, nie i jeszcze raz nie.
To jest zadanie Ducha, czyli znów – Boga, który przychodzi do każdego człowieka inaczej, szanując prawo (jego) wzrostu. Bóg ma czas, bo kocha, ludzie nie mają czasu, dlatego straszą (Bogiem). Człowiek musi się przebudzić.