Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - pawel

Strony: 1 [2] 3 4 ... 131
16
Droga / Odp: Droga
« dnia: Maj 23, 2024, 09:05:33 am  »
Grzegorz Kramer SJ

Jezusa, najwyższego i wiecznego kapłana.
Wiemy, że On nie tylko jest kapłanem, ale i ofiarą. Większość z nas widzi to tak: człowiek zgrzeszył, Ojciec się pogniewał, żeby Go przebłagać, Syn zszedł na Ziemię, złożył z siebie makabryczną ofiarę, Bóg się przestał na nas gniewać. A przecież Ojciec i Syn to ten sam Bóg. A więc Bóg złożył siebie w ofierze. Komu? Sobie? Nie. On nie potrzebuje ofiar. Ofiary potrzebował ktoś inny. My. On złożył siebie w ofierze nam. Tak nas ukochał, że z tej miłości umarł. 
Nie jesteśmy ze świata, ale nas z tego świata nie zabiera. Świat to nie są ludzie, którzy nie są z naszej paczki. Dość łatwo zrobić takie uproszczenie: my, w Kościele jesteśmy Jezusowi, a tamci już nie. Świat jest przez Boga ukochany i to bardzo, bo Bóg dał swojego Syna, by zbawić świat, by Jezus wyrwał świat ze zła. Do świata, Jezus nas posyła przed Wniebowstąpieniem. Kiedy nas przed światem przestrzega, to znaczy to tyle, że mamy się wystrzegać tego wszystkiego, co nas prowadzi do stawiania siebie w centrum, czyli do grzechu. 
W tej modlitwie jest bardzo ważne przesłanie dla nas. To, co nazywamy pracą nad sobą, wcale nie jest tylko naszym postanowieniem i ciężką pracą. To też jest ważne, ale przede wszystkim to jest troska Jezusa o nas. To On prosi Ojca za nami, to On widząc nasz romans ze światem, prosi, byśmy uczyli się do tegoż dystansu. Jezusowi bardzo zależy na naszej dojrzałości. Ten świat, to też ta część w nas, która nie chce Boga, albo raczej chce byśmy byli bogami.
Świat potrzebuje dziś świadków Zmartwychwstałego Jezusa. Jeśli nie chcemy naszego chrześcijaństwa przeżywać w opozycji do świata, ale chcemy usłyszeć też to, że jesteśmy do niego posłani, to musimy mocno w ten świat wejść. Czyli musimy mieć oczy i uszy otwarte na ludzi. Musimy ich słuchać. Nawet jeśli z początku wydaje się nam, że gadają głupoty.  Jako chrześcijanie wcale nie jesteśmy silniejsi, mądrzejsi czy lepsi. Ewangelia pokazuje nam, że nie mamy iść do innych jako lepsi. Mamy iść świadomi naszej słabości – Jezus się za nas modli, a dzięki temu możemy pokazać ludziom, że słabość nie musi zabijać, ale może stawać się siłą człowieka.  Dlaczego tak? Żeby pokazać, że chrześcijanie to mięczaki? Nie. Mamy w ten sposób pokazać, że z Boga jest nasza siła, nie z nas. Ludzie nie potrzebują kolejnych herosów, ale liderów w wierze.  Mamy zostać liderami, przywódcami w wierze dla innych. Musimy mocno uwierzyć w to, że my jesteśmy Kościołem, nie że przychodzimy do Kościoła. Kościół Jezusa to taki Kościół, który idzie do przodu, jest dynamiczny i nie stoi w miejscu, aby bronić swoich pozycji. Kościół nie boi się diabła i zła, więc nie musi siedzieć w okopach. Taki Kościół podnosi poprzeczkę, stawia wymagania miłości i konieczności przebaczenia. Bóg buduje swój Kościół na słabych, Bóg nie szuka ekspertów, bo widzi w nas – takich jakimi jesteśmy - potencjał.  Jest w Was troska by Kościół żył? Jak nie ma, to umrzemy. Bóg daje nam siłę i moc. Ktoś, kto nie jest uczniem (nie słucha), nigdy nie będzie liderem, przewodnikiem dla innych. Chcesz być dobrym mężem, rodzicem, księdzem, liderem, naucz się słuchać.  To, że jesteśmy w Kościele, to jest przywilej, to się nam nie należy, Bóg nas wybrał, On nas chciał. On nam ufa, że tego nie zepsujemy.

17
Droga / Odp: Droga
« dnia: Maj 22, 2024, 09:04:56 am  »
Paweł Kosiński SJ

Komentarz do ewangelii z dnia (22 maja 2024 r.):

Obraz: Jezus jest razem z uczniami ‘w domu’, w Kafarnaum. Zobaczę to miejsce i skojarzenia, jakie ono we mnie wywołuje. Przyjrzę się grupie uczniów, ich poczuciu więzi, ale i obawom o jedność i zazdrości. Jakie odczucia to we mnie budzi?
Myśl: Apostoł Jan jest zaniepokojony tym, że ktoś spoza ich grona ‘wyrzucał złe duchy’ w imię Jezusa. Każda grupa potrzebuje spójności, poczucia więzi i przynależności. Ale może to rodzić także złe skojarzenia. Dobro czynione przez drugiego może budzić zazdrość. Ona jest ‘córką egoizmu’ i ‘matką pychy’. Ten demon dotyczy także wspólnoty. Także we wspólnocie możemy być wykluczający, bo ktoś ‘nie chodzi z nami’, jest spoza. Nie cenimy dobra, które czyni. Chcemy wtłoczyć go w nasze schematy i ‘procedury’, ale to nie ze względu na ‘imię Jezusa’, lecz ze względu na inne motywy.
Emocja: ‘Być z nami’. Świat religijny często jest kuszony przez fanatyzm, podejrzliwość wobec innych. Tu nie chodzi tylko o tolerancję, świecką cnotę. Człowiek zjednoczony z Panem w innych widzi braci, których ma miłować, a nie nieprzyjaciół, których ma zwalczać.
Wezwanie: Poproszę o łaskę uwolnienia od zazdrości. Podziękuję za wszelkie dobro, jakiego doświadczam od innych.
Uczynię jakiś gest uwielbienia i wdzięczności.

18
Droga / Odp: Droga
« dnia: Maj 21, 2024, 10:51:59 am  »
Grzegorz Kramer SJ

W Kościele ciągle ludzie chcą być i w Kościele i żyć logiką władzy i schematów świata. Chcą się bić o wartości, Boga i symbole. Mają dobre intencje, ale de facto chcą pokazać światu „kto tu jest największy”. W Kościele ludzie, ciągle chcą się kłócić z innymi, o to kto jest najważniejszy, kogo racja ma wyjść na wierzch. W Kościele, ciągle ludzie biją się o władzę, albo biją władzą. Również w konfesjonale, w kazaniach, a nawet we Mszy Świętej.
W Kościele ludzie biją innych. Biją krzycząc, karząc milczeniem, pasem, pantoflem czy ręką. Biją słabych i najmłodszych.
Nie tak ma być w Kościele. W Kościele, ten, co najmniejszy, ten, co jest dzieckiem, jest zmarginalizowany ma być pierwszym. Bo w Kościele nie chodzi o władzę, symbole, racje czy walkę ze światem. Tym wewnątrz Kościoła, albo na zewnątrz.
Proszę, pozwólcie dzieciom, niemającym racji, „innym”, słabszym od siebie, przychodzić do Niego. Proszę nie bijcie dzieci i inaczej myślących. Bóg nie jest nikogo, On do nikogo nie należy, nawet do Jego „obrońców”. Nie jest jeszcze jedną „wartością”, czyli własnością w rękach polityków, dziennikarzy czy fundamentalistów. On porostu JEST. JEST TYM, KTÓRY JEST. I kocha każdego człowieka.
Nie Ty jesteś najmniejszy w Królestwie, bo nie chodzi o Twoją licytację z pychą, ale ten, którego bijesz i nim pogardzasz jest najmniejszy. A najmniejszy jest dla nas wzorem.

19
Droga / Odp: Droga
« dnia: Maj 20, 2024, 09:04:22 am  »
Grzegorz Kramer SJ

Matki Kościoła.
Maryja nie jest Bogiem, jest jedną z nas i z nami modli się do Boga. Pamiętajmy, że apostołowie to ci, którzy Jezusa się wprost wyparli lub pouciekali. To ważne dla nas, bo czasem można odnieść wrażenie, że „pobożniejsza” część Kościoła próbuje zagarnąć Matkę Bożą dla siebie. Ona jest Matką wszystkich, nie tylko części z nas; nie mówi, że któreś dziecko jest lepsze. Tak, jak nasze mamy, żadna mama nie mówi, że któreś z rodzeństwa jest bardziej kochane od innych.
W Wieczerniku, uczniowie spotkali się na modlitwie, nie na roztrząsaniu problemów, kto jest lepszy, komu przypadnie jakie stanowisko. Warto o tym pamiętać, kiedy spotykamy się w gronie przyjaciół i znajomych, też tych z Kościoła, i próbujemy ustalać, często podpierając się autorytetem Matki Bożej, kto do czego się nadaje, kto jest godny miana Polaka, a kto nie.
I druga scena. Wesele w Kanie.
Warto skupić się na Jezusie, zobaczyć jaki jest, jaki ma charakter, bo Maryja choć jest Jego Matką, to także uczy się od Niego.
Skończyło się wino. Było już późno, wesele było już rozkręcone. Jezus na początku opiera się Maryi, Jego odpowiedź była bardzo niegrzeczna. Kobieto, mój czas nie nadszedł. Tu na marginesie warto popatrzeć, jak jako dorośli reagujemy na odpowiedzi dzieci, które są nie po naszej myśli. Może nie zawsze ich odpowiedź jest obrazą matczynego majestatu, ale jest wyrażeniem tego, że dziecko myśli o swoim życiu inaczej?
Maryja zachowuje się, jak dobra matka – mówi, że mają zrobić, co trzeba. Pojawia się na stołach ponad sześćset litrów wina. Późnym wieczorem, za sprawą Jezusa pojawia się mnóstwo wina. Jezus ma rozmach, osobiście uważam, że dobrze tu widać jezusowe poczucie humoru, nie jest Kimś, kto przychodzi świat straszyć piekłem, ale daje nam Obraz Boga dobrego i hojnego.
Miriam, choć jest Jego mamą to też się uczy. Czasem można, wśród katolików, zauważyć postawę polegającą na tym, że my „wiemy” jaki jest i co myśli Jezus, i wiemy jaka Jest Maryja.

20
Droga / Odp: Droga
« dnia: Maj 17, 2024, 09:05:08 am  »
Grzegorz Kramer SJ

Gdy patrzę na stan, w jakim sam się dziś znajduję, to dzisiejsza Ewangelia jest dla mnie wybawieniem. Myślę, że - wtedy - dla Piotra, też była.
Piotr był w ciemnej, głębokiej dziurze rozsypanego życia. Śmierci Jezusa, swojej zdrady, rozwalonego projektu, jakim było wędrowanie z Mistrzem. Piotr widział cuda, doświadczał radości, czasem problemów, ale zawsze Jezus ich z nich wyrywał. Byli chronieni.
Weszli w to wszystko po niełatwym życiu robotników na łódkach. Mieli rodziny, które można się domyślić też nie były dla nich sielanką. Wtedy pojawił się On - nieznajomy, który dał im coś nowego.
Piotr jest dziś nad jeziorem, totalnie skołowany. Nie, Jezus - to moje zdanie - nie pyta go trzy razy o miłość, bo trzy razy się zaparł. Takie działanie byłoby nieludzkie.  Piotr doskonale wiedział, co zrobił, bo płakał z tego powodu. Nie trzeba było mu tego trzy razy przypominać i wypominać. Za przebaczenie też się nie płaci tym, że ktoś, komu zawiniłeś, zdołuje cię jeszcze bardziej.
Jezus pyta Piotra trzy razy, bo Piotr jest głęboko w swojej czarnej otchłani. Jest zaniżony w braku nadziei i smutku. Tu nie wystarczy przyjść i powiedzieć: będzie OK, nie przejmuj się. To tylko rozdrażnia człowieka jeszcze bardziej, a otchłań jeszcze bardziej robi się głęboka i czarna.
„Czy kochasz mnie, czy miłujesz mnie”? To wołanie Jezusa do ciemnej, głębokiej dziury, w której znalazł się Piotr. Bo chrześcijaństwo nie jest tylko dbaniem o to, co po śmierci, ale jest wyrywaniem (zbawieniem) człowieka z tego, co tutaj, na ziemi sprawia, że życie z niego uchodzi.
Jak się masz źle, nie widzisz nadziei i słońca, wydarzyło się w twoim życiu coś strasznego, to usłysz te pytania Jezusa, jako linę bezpieczeństwa. On nie pyta o przyczyny, grzechy, zło, nie ocenia, ale pyta o miłość. Bo Miłość zawsze pyta o miłość.
„Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że cię kocham.”

21
Droga / Odp: Droga
« dnia: Maj 16, 2024, 10:43:02 am  »
Grzegorz Kramer
  ·
Patron Polski - Andrzej Bobola (dziś jest jego uroczystość) był upartym i zawziętym mężczyzną, co wyraźnie zauważyli przełożeni przy dopuszczaniu go do ostatnich ślubów w zakonie. Był człowiekiem bardzo kontrowersyjnym, miał tylu wrogów, co i zwolenników, a to w końcu doprowadziło go do męczeństwa.
Ważne w jego życiorysie są dwie cechy: upartość i zawziętość. Często te dwie cechy są przez wychowawców uważane za złe. Dość łatwo wychowuje się ludzi łagodnych i podatnych, bo nie trzeba się z takimi męczyć. Te dwie cechy są jednak bardzo istotne w naszym życiu. Trzeba być upartym i zawziętym, i te dwie cechy budować na Jezusie. Oczywiście, że to kwestia charakteru, ale także kwestia Ewangelii i wcielania jej w życie. Jezus i cała Ewangelia to historia o upartym i zawziętym dążeniu do celu. Kiedy uczniowie kłócą się o miejsce w Królestwie, On idzie ku Jerozolimie i mówi o tym, co będzie, i o Krzyżu. Kiedy Żydzi po rozmnożeniu chleba odchodzą, On idzie dalej i tylko pyta uczniów, czy też chcą odejść. Kiedy ludzie, po kolejnym cudzie, chcą obwołać Go królem, odchodzi dalej; jest uparty w dążeniu do celu.
Czy się to komuś podoba, czy nie, Jezus idzie dalej i się nie zatrzymuje. Wie, że ciągle się naraża. Tak jak Andrzej, w swojej misji na Kresach - szedł i głosił, i z dnia na dzień coraz bardziej się narażał. Aż w końcu zapłacił za to życiem jak i Jego Mistrz.
Iść drogą Pana, to iść swoją drogą, ale w wierności: sobie, innym i Jemu, konsekwentnie i uparcie. Iść drogą Pana, to stawać się człowiekiem, mającym swoje zdanie, który potrafi zawalczyć i przetrzymać napięcie. Który walczy, ale wtedy, kiedy to konieczne. Być na drodze Pana, to patrzeć cały czas na Jezusa, który idzie do Jerozolimy, co Celu. I się nie cofa.
Oczywiście, bycie upartym i zawziętym, niecofanie się mogą być destrukcyjne. Kryterium na ile te cechy wykorzystujemy dobrze, jest w Ewangelii. Szukanie jedności, nie egoizm.


Paweł Kosiński SJ

Komentarz do Ewangelii (16 maja 2024 roku)

Obraz: Jesteśmy wraz z Jezusem i uczniami w Wieczerniku. Oczyma wyobraźni zobaczę miejsce i osoby. Posłucham końcowych słów ostatniej wieczerzy, swoistego testamentu, jaki Jezus zostawia swoim uczniom. Przyjrzę się swoim skojarzeniom i odczuciom.

Myśl: Jezus w Modlitwie Arcykapłańskiej prosi za swoich uczniów, aby "stanowili jedno" między sobą i w Bogu. Są latoroślami wszczepionymi w winny krzew. Mają stanowić "jedno" w Bogu, co przekłada się potem na bycie "jedno" między sobą. Ta jedność jest nie tylko świadectwem wobec świata, ale jest też "powołaniowa", przyciągająca innych do wspólnoty z Bogiem i braćmi. Jezus modli się o to, byśmy byli tam, "gdzie" On jest. To nie tylko nasza przyszłość w niebie. To jest ciągłe zadanie dla ucznia, aby w swoim życiu był "przy" Jezusie w słowach, gestach i uczynkach świadcząc o przynależności do Niego.

Emocja: Stanowić jedno. To jest wielkie, choć nie spełnione jeszcze, pragnienie Jezusa. W święto św. Andrzeja Boboli SJ, męczennika jedności, jesteśmy wezwani, aby odnajdywać w sobie przestrzeń do przebaczenia i pojednania, wsłuchując się w słowa modlitwy Pana.

Wezwanie: Poproszę o łaskę odczucia bliskości Jezusa i Ojca oraz bycia "wszczepionym" w tę ich miłość. Podziękuję za doświadczenie bycia wybranym do dawania świadectwa. Zaplanuję sobie czas na rachunek sumienia, przygotowania do spowiedzi, jeśli jej potrzebuję.

22
Droga / Odp: Droga
« dnia: Maj 15, 2024, 08:41:20 am  »
Paweł Kosiński SJ

Komentarz do ewangelii z dnia (15 maja 2024 r.):

Obraz: Jesteśmy wraz z Panem i uczniami w Wieczerniku, tuż przed wyjściem do Ogrodu Oliwnego. Posłucham słów tzw. Modlitwy Arcykapłańskiej. Zwrócę uwagę na swoje myśli i odczucia. W tej modlitwie Jezus modli się także za mnie.
Myśl: Jezus rozmawia ze swoim Ojcem. To nie jest nauka w przypowieściach. Uczniowie są obecni pośrednio. Jezus wyraża pragnienie, aby ‘bracia stanowili jedno’. Zło dzieli i sprowadza śmierć. Miłość jednoczy i ożywia. Nie ujednolica czy homogenizuje. Świętość czy doskonałość bez czynnej i prawdziwej miłości jest dziełem szatana. Miłosierdzie, przebaczenie, wyjście naprzeciw bratu jest doskonałością Boga, której udziela nam Syn. Podział między chrześcijanami jest złem, sprzeniewierzeniem się Bogu. Jedność przyjdzie wtedy, kiedy usuniemy z naszych serc ślepotę i niechęć.
Emocja: „Oni nie są ze świata”. Uczniowie, tak, jak Jezus, uznają swoje pochodzenie od Boga. ‘Nie są ze świata’, bo czują się synami i żyją jak bracia. Są też przez Jezusa posłani do świata. Ta misja nie jest zarezerwowana dla wybranych. Każdy uczeń jest posłany przez Boga do braci, którzy są ‘na świecie’.
Wezwanie: Poproszę o łaskę odczuwania komunii z braćmi. Podziękuję za wszelkie wysiłki ekumeniczne, jakie są podejmowane.
Uczynię jakiś gest uszanowania i uwielbienia.


Grzegorz Kramer SJ

Wielu chrześcijan ma wkodowane, że oskarżanie się jest drogą nawrócenia. A to jest mylna droga. Oskarżanie się i poczucie winy nie prowadzi do nawrócenia, ale pogłębia nasze oddalenie od realnej zmiany.
Najprościej jest powiedzieć: za mało się modlę, za mało czasu spędzam z rodziną, za mało robię dobra. Z perspektywy kogoś, kto ma wtłoczone w głowę, że Bóg żąda od niego samooskarżenia, brzmi to nawet dobrze.
Jednak (cała) Ewangelia - według mnie - wzywa mnie do dobrego myślenia o sobie, do rozwijania talentów. Najpierw jest to, co masz, nie to, czego nie masz. Zobacz, ile czasu spędzasz z Bogiem, z rodziną i ile dobra robisz. Nawet jeśli w Twojej - samooskarżającej - optyce jest to mało. Zadaj sobie trud nazwania konkretnych chwil z Bogiem, z rodziną czy dobra, które dałeś sobie i innym.
Nie, Bóg, w którego wierzą chrześcijanie nie jest oskarżający, robimy Mu dużą „krzywdę” wkładając Go w takie ramy, i co ważne, jest dla nas wygodny taki „bóg”, bo można go zawsze wykorzystać przeciw drugiemu, którego chcemy rozliczać. On jest uświęcający czyli podnoszący nas z oskarżenia do rozwoju, do odpowiedzialności, do podejmowania decyzji. W „świecie” oskarża się swoich przeciwników, by ich pokonać, ujarzmić, mieć w garści. U Jezusa jest totalnie inaczej, bo nie chodzi o władzę nad człowiekiem, ale o wolność, którą daje Bóg, a On zawsze jest inny od tego, co my - ludzie o Nim mówimy. Na szczęście.

23
Droga / Odp: Droga
« dnia: Maj 14, 2024, 09:04:10 am  »
Paweł Kosiński SJ

Komentarz do Ewangelii (J 15,9-17)

Obraz: W święto Macieja Apostoła słuchamy przypowieści Jezusa o winnym krzewie i Jego przykazania ‘wzajemnej miłości’. Słowa te Jezus wypowiada w Wieczerniku, w czasie Ostatniej Wieczerzy, tuż przed swoją męką. Posłucham ich i zobaczę swoje odczucia.

Myśl: Jezus utwierdza uczniów w swojej miłości. Znakiem, że odwzajemniamy Jego miłość, jest zachowanie przykazań. Traktujemy to nieco formalistycznie. Zachowanie przykazań nie wydaje się być przejawem miłości, ale obowiązkiem, czasami ciężarem. Warto się przyjrzeć temu, jakie wyobrażenia we mnie dominują w tym względzie. Jezus potwierdza swoją miłość do nas, uważa za swoich przyjaciół, nawet wtedy, gdy Go zdradzamy, jak Judasz czy zapieramy się Go, jak Piotr lub uciekamy, jak pozostali apostołowie, oprócz Jana. Znakiem potwierdzającym naszą przyjaźń jest czynienie tego, co On nam przykazał.

Emocja: Przeznaczeni do przynoszenia owocu. Wszystko, co robimy w życiu, ma być wypełnieniem tego obowiązku, jaki nam polecono: iść i przynosić owoc. Jest nim miłość braterska. Misją Kościoła nie jest propaganda, siła perswazji, ale świadectwo wzajemnej miłości.

Wezwanie: Poproszę o łaskę trwania w Panu, zachowywanie Jego słowa i przykazań. Podziękuję Duchowi Świętemu za to, że prowadzi mnie i daje siłę do świadectwa. Zaplanuję sobie czas na rachunek sumienia, czas rozeznania.

24
Droga / Odp: Droga
« dnia: Maj 13, 2024, 09:05:49 am  »
Paweł Kosiński SJ

Komentarz do Ewangelii (poniedziałek, 13 maja 2024)

Obraz: Jesteśmy wraz z Jezusem i uczniami w Wieczerniku. Słyszymy ostatnie pouczenia przed ‘godziną Jezusa’, która ‘nadeszła’. Pan naucza o krzyżu, zapowiada dramatyczne chwile dla siebie i uczniów. Posłucham Jego słów. Przyjrzę się swoim skojarzeniom i odczuciom.

Myśl: Uczniom wydaje się, że rozumieją to, co się w tej chwili dzieje, a nawet to, co Jezus zapowiada. Są jednak w błędzie. Nie znają siebie wystarczająco, nie wiedzą, jak będą reagować w tych dramatycznych wydarzeniach. Jezus wie wszystko, wie, co się stanie z uczniami. Mówi o tym otwarcie, ale wiemy, że uczniowie nie byli w stanie tego przyjąć. Muszą jednak to przeżyć, żeby nie polegać na sobie i swoich siłach, ale na Bogu i Jego łasce. My też często próbujemy ‘radzić sobie’ sami, bez Boga. To jest jednak ślepy zaułek. Trzeba zdobyć się na odwagę, by przyjąć i wyznać, że „On zwyciężył świat”.

Emocja: „Rozproszycie się – każdy w swoją stronę”. Doświadczamy tego niemal codziennie. Tak wiele podziałów. Tak wiele napięć, bo w krzyżu widzimy przegraną. Uciekamy od niego. Tylko Matka i umiłowany uczeń widzą w nim dopełnienie miłości i trwają ‘obok krzyża’.

Wezwanie: Poproszę o odwagę patrzenia na trudności i uciski jak na narodziny nowego człowieka. Podziękuję Panu, że niesie ze mną moje krzyże codzienne. Przez dłuższą chwilę będę adorował krzyż Pana.

25
Droga / Odp: Droga
« dnia: Maj 10, 2024, 09:08:55 am  »
Paweł Kosiński SJ

Komentarz do Ewangelii (J 16,20-23a)

Obraz: W swojej ‘mowie eschatologicznej’ w Wieczerniku Jezus koncentruje uwagę uczniów na obrazie kontrastu między płaczem, zawodzeniem i smutkiem a radością. Posłucham Jego słów. Przyjrzę się swoim skojarzeniom i reakcjom.

Myśl: Jezus rzuca światło na przyszłość, jaka czeka uczniów. To perspektywa płaczu i smutku, ale też ukojenia i radości. Trzeba umieć ‘rozpoznać chwilę obecną’. Rzeczy wydają się być inne niż są w rzeczywistości. Żal i smutek z powodu śmierci Jezusa na krzyżu i złożenia Go w grobie ukazują sąd i zbawienie Boga. ‘Światu’ przez krótki czas wydaje się, że wygrał. Ciemność ma nadzieję, że ujarzmiła światłość. Ale świat zostanie ocalony, smutek zamieni się w radość. Cierpienie ucznia jest takie, jak krzyż Pana. Jest boleścią, która przyniesie radość i życie.

Emocja: Będziecie płakać, a świat się będzie weselił. Świat bardzo często rzuca wyzwanie człowiekowi wierzącemu. Nie przyjmuje świadectwa, wystawia na próbę, a nawet prześladuje. To nie jest powód do rozpaczy. Jezus przygotowuje uczniów na to wyzwanie, także dzisiaj.

Wezwanie: Poproszę o łaskę wytrwania w oczekiwaniu na zmartwychwstanie tego, co boli. Podziękuję Panu, że przygotowuje mnie do najważniejszej walki życia.  Przez jakiś czas będę adorował krzyż, bo w nim jest moje życie.

26
Droga / Odp: Droga
« dnia: Maj 09, 2024, 08:35:53 am  »
Grzegorz Kramer SJ

Tekst dzisiejszej Ewangelii przypomina nam bardzo ludzką kwestię. Smutek nie musi być czymś złym. Oczywiście nie ma tu mowy o długim, przeciągającym się stanie, który warto omówić z lekarzem.
Mowa tu o smutku, który jest reakcją na brak czegoś (lub kogoś), co (lub ktoś) jest dla nas ważne.
Jezus odchodzi, żegna się z apostołami i pomaga im nazwać to, co się w nich dzieje. Są smutni. Wskazuje, że to całkiem normalna sprawa.
Wielki banał, ale mamy prawo do smutku. Utopią jest zdanie, że chrześcijanin, człowiek wierzący, zawsze jest lub powinien być radosny i uśmiechnięty. To nie jest naturalne i jest bardzo nieludzkie. Człowiek, również wierzący, ma prawo do całej gamy uczuć, a nie tylko do niektórych, a niektóre musi zwalczać albo udawać, że ich nie ma. Bycie wierzącym, nie sprawia, że wyrzekamy się naszej ludzkiej natury. Jasne, że wiara, a wcześniej ludzka dojrzałość motywuje nas do świadomego i dojrzałego przezywania uczuć, ale ich z nas nie wykrawa.
W zdaniu: „wy będziecie się smucić, a świat będzie się cieszyć”, jest też bardzo podstawowa prawda: uczucia, które ja przeżywam są moje. I w drugą stroną – to, co przeżywają inni, jest ich. To też ważne przypomnienie w świecie ludzi wierzących: każdy z nas jest inny i ma swoją dynamikę przeżywania różnych spraw związanych z wiarą. Ktoś może być na tym samym spotkaniu (Mszy, wspólnej modlitwie, itp.) smutny, a ktoś radosny. Muszę się nauczyć respektowania prawa do przeżywania uczuć przez inne osoby. Po prostu, ktoś inny jest na innym etapie życia, właśnie przeżywa całkiem coś innego. I warto też przypomnieć sobie, że jeśli ktoś jest smutny, nie znaczy, że jest daleko od Jezusa, a ten kto na Mszy lub wspólnotowym spotkaniu ma uśmiech na twarzy jest blisko Jezusa. Duchowość to nie uczuciowość.
Nie bój się przeżywać smutku i dawaj, sobie i innym, przestrzeń i czas na jego przeżywanie. Jeśli go przezywasz, nie znaczy, że straciłeś wiarę w Boga. I powtórzę, że jeśli smutek utrzymuje się długo, to poproś o pomoc specjalistę. To nie jest zdrada Boga. Gdy boli cię serce, to idziesz do kardiologa.

27
Droga / Odp: Droga
« dnia: Maj 08, 2024, 08:38:15 am  »
Paweł Kosiński SJ

Komentarz do ewangelii z dnia (8 maja 2024 r.):

Obraz: W uroczystość św. Stanisława, biskupa i męczennika, rozważamy ewangelię o dobrym pasterzu. Oczyma wyobraźni zobaczę postaci pasterza i najemnika. Wczuję się w zagrożenie, wyobrażenie ‘wilka’, który ‘porywa i rozprasza’.

Myśl: Dobry pasterz ‘daje’ swoje życie za owce. To ma wiele znaczeń. Przede wszystkim działa dla dobra owiec, troszcząc się o nie, nie uciekając przed zagrożeniem. „Gdyby umarł, owce zostałyby rozkradzione i rozproszone”. Dlatego to, co cechuje pasterza to miłość, oddanie i odwaga z jaką troszczy się o owce, o ich bezpieczeństwo. ‘Daje – wystawia’ swoje życie dla dobra owiec. Pasterz też ‘daje’ swoje życie jako ‘okup’ na wybawienie swoich owiec. Staje się żertwą, całopalną ofiarą, która daje życie wszystkim.

Emocja: „Nastanie jedna owczarnia”. Jezus obala podziały za pośrednictwem krzyża i zmartwychwstania. Mówi jednak o ‘jednej trzodzie’, o wspólnocie Kościoła, a nie o instytucji. Jezus wyprowadza uczniów z ‘klatek religijnych czy świeckich’, żeby żyli w wolności wyrażonej w miłości i wzajemnej służbie.

Wezwanie: Poproszę o łaskę rozpoznania prawdziwego pasterza i pójścia za nim. Podziękuję za znaki, które mnie prowadzą do niego.
Zaplanuję sobie czas na adorację Najświętszego Sakramentu, nawet jeśli tylko online.

28
Droga / Odp: Droga
« dnia: Maj 07, 2024, 08:31:23 am  »
Grzegorz Kramer SJ

Stara zasada życia duchowego mówi: nigdy nie słuchaj i nie dyskutuj z diabłem. To jest kłamca. Jezus mówi w dzisiejszym fragmencie Ewangelii, że „władca tego świata został osądzony”. On jest przegrany. Kilkanaście godzin po wypowiedzeniu tych słów, zostanie totalnie, ostatecznie pokonany.
Jak stare jest to prawo duchowe, o którym wspomniałem, tak stara jest praktyka przeciwna. Ciągle w Kościele znajdujemy ludzi, którzy słuchają, dyskutują i co najgorsze publikują słowa wypowiedziane przez diabła. Pomijając fakt, że bardzo często to może być manipulacja ludzi, to nie ma to najmniejszego sensu.
Diabolos, czyli ten, który dzieli chce podzielić wszystko, co się da. Ludzi między sobą, narody, Kościół, wspólnoty i przede wszystkim każdego z nas. Najpierw w naszym myśleniu i sercu, a później z poszczególnymi ludźmi. A, że jest klasycznym złodziejem (wolności, miłości i prawdy) będzie krzyczał: „łapać złodzieja”.
Jest tym, który oskarża i wydaje wyroki na każdego z nas: nie licz na miejsce w sercu (miłości) Boga. Dla ciebie nie ma tam miejsca, nie licz na jakieś miłosierdzie. To nie dla ciebie. Bóg, może kiedyś cię kochał, ale zrobiłeś już tyle zła, że nie ma szans, by robił to dalej. No, może jak udowodnisz swoją miłość, będzie dla ciebie szansa.
Jezus mówi dziś niesamowite słowa: „pożyteczne jest moje odejście”. Wydawałoby się, że jest wręcz przeciwnie. Lepiej, jakby Jezus został i codziennie odwiedzał inne miejsca. Byłby taki namacalny, można by z nim zjeść rybę albo jaki chleb, zobaczyć jakiś cud, zadać pytanie, by wszystko poustawiał, jak należy. Tymczasem Jego odejście jest dobre, bo pośle nam Towarzysza, Obrońcę – Parakleta. Ten Towarzysz, będzie przekonywał świat o sądzie, również nad złym. Będzie nam wszystko przypominał; wszystko czego Jezus uczył. Ale nie po to byśmy cytowali słowa Jezusa, ale by czytając Jego słowa, podejmowali decyzje.
Kiedy czyta się Dzieje Apostolskie, to świetnie widać ten mechanizm. Uczniowie przez trzy lata chodzili za Jezusem jak kaczątka za kwoką, później przyszła Śmierć i Zmartwychwstanie – totalny kryzys w nich, a kiedy Jezus odszedł, zaczynają uczyć się tego, że są samodzielni. Kłócą się (czasem tak mocno, że rozstają się i idą innymi drogami), szukają, zadają pytania, dzielą, ale podejmują decyzje.
Stają się samodzielni. Słuchają Ducha, nie złego. Zły zniewala, steruje, manipuluje, oskarża i osądza. Paraklet broni, pokazuje nieskończone perspektywy, ze zła wyprowadza dobro. I, co najważniejsze daje wolność. Nieskończoną wolność.

29
Droga / Odp: Droga
« dnia: Maj 06, 2024, 08:20:44 am  »
Grzegorz Kramer SJ

Ile razy słyszeliśmy to hasło: żyj w pełni. Później następowało wymienianie warunków, które trzeba było spełnić. Różni motywatorzy podają swoje listy, niektóre są do siebie podobne, jednak to, co w nich wspólne, to zdanie, które rozpoczyna się od: "ja muszę...".
Tymczasem chodzi o życie w Pełni, a pełnią jest Bóg. Tą pełnią jest robienie czegoś w niepowtarzalny sposób. I nie możemy się bać robić "po swojemu", bo sam Jezus mówi: będziecie robić większe rzeczy ode Mnie.
Paweł to zrozumiał, zobaczcie jak często on mówi o sobie: „ja coś zrobiłem, ja coś przeżyłem, ja głosiłem”. Czasem może to nawet drażnić, ale właśnie o to, chodzi, że Paweł wie, że wszystko w jego życiu zależy od Pan Jezusa, dlatego nie boi się mówić o tym, co robi. Nie jest pyszny, pseudopokorny. Jest prawdziwy.
Życie duchowe chrześcijanina to nie odmawianie modlitw w nieskończoność, ale szukanie Ojca. Odkrywanie w sobie głębokiej potrzeby spotkania z tym, który nas ukochał.
Dziś wielu będzie robiło wygibasy duchowe, by „wynagrodzić” Maryi zło innych ludzi. Pytanie, które warto sobie stawiać, jest takie: na ile moje praktyki pokazują mi Ojca, a to na ile mnie zmienia? Na ile po tych naszych wszystkich pobożnościach inni chcą bardziej z nami żyć, a na ile mają nas już dość, a my to odbieramy jako odrzucanie Boga, znów widzimy w nich strasznych grzeszników, znów „wynagradzamy” Bogu i Maryi, trochę jednak czujemy się lepsi i tak ta nasza nieskończona pych jest karmiona?
Pokaż nam Ojca. Chodzi o kontemplację Boga. Jak to będziemy robić inni nas w końcu zapytają o Ojca. Jeśli punktem wyjścia jest to, że oni są źli, a my ich ustawimy na dobre tory, to nigdy ich nie chwycimy dla Boga. Jedynie będą w naszych religijnych statystkach, a my się lepiej poczujemy, bo spełniliśmy misję, którą sami sobie narzuciliśmy.

30
Droga / Odp: Droga
« dnia: Maj 03, 2024, 10:15:52 am  »
„Matka Jego przechowywała wszystkie te sprawy w swoim sercu”

W Nowym Testamencie widzimy, że wiara Maryi „przyciąga”, można by powiedzieć, dar Ducha Świętego, przede wszystkim w poczęciu Syna Bożego, tajemnicę, którą archanioł Gabriel tak wyjaśnił: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię” (Łk 1,35). Serce Maryi, w doskonałej harmonii z boskim Synem, jest świątynią Ducha prawdy (J 14,17), gdzie każde słowo i każde wydarzenie są przechowywane w wierze, nadziei i miłości. W ten sposób możemy być pewni, że najświętsze serce Jezusa, przez cały okres ukrytego życia w Nazarecie, zawsze znalazło w niepokalanym sercu Matki żarliwe ognisko miłości i nieustannej czujności na głos Ducha. To, co się stało w czasie wesela w Kanie (J 2,1nn), świadczy o tej szczególnej harmonii między matką i synem, aby szukać woli Bożej. Dziewica Maryja wstawia się i prowokuje – możemy tak powiedzieć – znak przeobfitej łaski: „wyborne wino”, które odsyła nas do misterium Krwi Chrystusa. Prowadzi nas to bezpośrednio na Kalwarię, gdzie Maryja stoi pod krzyżem z innymi kobietami i apostołem Janem. Matka i uczeń duchowo przyjmują testament Jezusa: Jego ostatnie słowa i ostatnie tchnienie, w którym zaczął przekazywać Ducha i przyjmują milczący krzyk Jego Krwi, całkowicie wylanej za nas (J 19,25nn). Maryja wiedziała, skąd pochodzi ta krew (por. J 2,9): ukształtowała się w niej przez działanie Ducha Świętego i wiedziała, że ta sama twórcza moc wskrzesi Jezusa, jak wcześniej obiecał. W ten sposób wiara Maryi podtrzymała wiarę uczniów aż do spotkania ze zmartwychwstałym Panem i nie ustawała w towarzyszeniu im także po Jego wstąpieniu do nieba, w oczekiwaniu na „chrzest w Duchu Świętym” (Dz 1,5). Oto dlaczego Maryja jest, dla wszystkich pokoleń, obrazem i modelem Kościoła, który wraz z Duchem idzie naprzód przez wieki, oczekując chwalebnego powrotu Chrystusa: „Przyjdź, Panie Jezu” (Ap 22,17.20).

Strony: 1 [2] 3 4 ... 131