Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - pawel

Strony: 1 2 [3] 4 5 ... 131
31
Droga / Odp: Droga
« dnia: Kwiecień 30, 2024, 08:54:58 am  »
Paweł Kosiński SJ

Obraz: Jesteśmy w Wieczerniku. Jezus przekonuje zatrwożonych uczniów, że Jego odejście jest chwilowe, a pokój ducha, który nam zostawia większy niż wszelkie lęki ‘tego świata’. Posłucham tych słów. Przyjrzę się swoim odczuciom.

Myśl: Jezus ma przed sobą przestraszonych uczniów. Mają jeszcze żywo w pamięci spory z Żydami, niebezpieczeństwo, jakie groziło Jemu i im samym. Przed chwilą Judasz ich opuścił, a Piotr usłyszał zapowiedź zaparcia się. Myśli uczniów są dalekie od pokoju. I wtedy słyszą zapowiedź daru pokoju, jakiego świat dać nie może. Uczniowie nie są jeszcze gotowi na przyjęcie tego daru, ale Jezus zapowiada go, aby objawić w pełni swoją miłość do Ojca i czynienie wszystkiego, co On Mu zlecił.

Emocja: Serce bez trwogi i lęku. Jezus nie pozostawia nas w pułapce strachu i niepokoju. Nie chce, abyśmy się zniechęcali. Jego dziedzictwem nie jest złowroga pustka, lecz dziedzictwo pokoju, wiary w Boga, który troszczy się o świat, chce zbawienia i prowadzi go do niego.

Wezwanie: Poproszę o przyjęcie daru pokoju i zachowywanie słowa Jezusa. Podziękuję za przykład miłości i posłuszeństwa wobec Ojca. Zaplanuję sobie czas na rachunek sumienia, przestrzeń rozeznania i przylgnięcia do Ojca.



Grzegorz Kramer SJ
 
Jezus dziś daje swoim uczniom pokój. On nie zapowiada, że dostaną go w przyszłości, ale mówi o czasie teraźniejszym. Dziwne, bo za kilka godzin (ta mowa Jezusa ma miejsce w wieczerniku) wszyscy, prócz Jana uciekną i zdradzą Go. Może to pokazuje, że do życia pokojem, który jest trudnym darem trzeba dorosnąć.
To, co Jezus daje, to nie poczucie emocjonalnego spokoju, ale pokój, który daje siłę, jaką miał Paweł w Listrze, gdzie został ukamienowany. Okazało się jednak, że nie umarł, wstał i poszedł dalej głosić Pana. Nie wytoczył procesu o zniesławienie, o urażenie uczuć religijnych, nie sądził się z prześladowcami. Ten człowiek miał misję i idzie jak przecinak do przodu. Dobra, mogłem zginąć, ale żyję, więc odczytuję to jako kolejne zadanie od Boga. Paweł wierzył w Jezusa. On wierzył Jezusowi i wiedział, na czym polega pokój Jezusa. Nie szukał spokoju, spełnienia, ale pokoju Jezusa. To jest ten stan w wierzącym, kiedy przestaje skupiać się na sobie, swoich bliskich, na swojej religijności, duchowości, a skupia się na Bogu. Zaczyna Jemu naprawdę ufać. Wtedy ma pokój. Pewność, że jest w dobrych rękach. Emocjonalnie, uczuciowo może czuć niepokój, pokusy, oschłość, odrzucenie, ale ma pewność, że Pan jest. Tu nie chodzi o emocjonalne łechtanie.
Co więcej dało mu to taką siłą, że wrócił do Listry, czyli miejsca, w którym został ukamienowany. To kolejny hardcorowy wątek o sile, którą ma człowiek zraniony, a jednak wracający do miejsca i ludzi, którzy go skrzywdzili, by im głosić Ewangelię. To właśnie jest istota chrześcijaństwa, że uczniowie Jezusa nie szukają i nie nawołują do zemsty za swoje krzywdy, ale głoszą oprawcom Dobre Słowo – Ewangelię o zbawieniu.

32
Droga / Odp: Droga
« dnia: Kwiecień 29, 2024, 08:40:34 am  »
Paweł Kosiński SJ

Obraz: Jezus przypomina, że "mądrzy i roztropni" są zbyt skoncentrowani na sobie i niezdolni do otwarcia się na Boga. Posłucham tego, co mówi Pan. Przyjrzę się swoim skojarzeniom i odczuciom.

Myśl: Po twardych słowach nagany wobec miast, gdzie dokonało się wiele znaków-cudów, a one zadufane w swojej "mądrości i roztropności" nie uwierzyły, Jezus wypowiada pochwałę "prostaczków", utrudzonych i obciążonych, którzy potrzebują pokrzepienia. Celem działania Syna jest ujawnienie skarbu i podzielenie się nim z braćmi i siostrami. Zdolni do przyjęcia go są ludzie prości, którzy mają dziecięcą wiarę i ufność. Nie chodzi o dokonania, bohaterskie czyny, ale o dyspozycję serca.

Emocja: "Przyjdźcie do Mnie wszyscy". Jest to zaproszenie do naśladowania Pana, do towarzyszenia Mu w Jego misji. "Wszyscy" to także ci, którzy Go odrzucili, sprzeniewierzyli się w jakikolwiek sposób, wobec których Jezus wypowiedział "biada". Oni także mogą znaleźć "wytchnienie" przy Panu.

Wezwanie: Poproszę o łaskę poznania Jego miłości. Podziękuję za cierpliwość i wielkoduszność Boga. Zaplanuję sobie czas na adorację Najświętszego Sakramentu, czas "przyjścia do Niego".

33
Droga / Odp: Droga
« dnia: Kwiecień 26, 2024, 09:29:02 am  »
Grzegorz Kramer SJ

Tomasz i uczniowie są przerażeni. Ewangelia Jana jest zbudowana w taki sposób, że napięcie rośnie z każdym rozdziałem. Teraz czytamy mowę pożegnalną Jezusa, który mówi o swoim odejściu. Boją się tego momentu, ale dzięki temu pokazują swoją „prawdziwą twarz”, to jacy są. Że są jak dzieci, które są sparaliżowane strachem o przyszłość.
I to jest dobry trop do poznania siebie. By siebie poznać, to jacy jesteśmy naprawdę, nie w wersji, którą pokazujemy innym, a przecież te także się różnią, warto przyjrzeć się swoim lękom. Warto je wypowiedzieć (może przed kimś), albo je sobie wypisać na kartce. Bez oceniania, ale szczerze.
To jest też dobry krok do osobistej modlitwy, czyli spotkania z Bogiem. Bo mogę z nimi iść do Niego. A On odpowiadam: nie bój się. Nie, życie apostołów się nie zmienia, po wypowiedzeniu tego zdania przez Jezusa. Ba! Przeżyją zdradę swojego Mistrza, uciekną. Ale to jest jeden z tych momentów, z których zapamiętają, że życie z Rabbim nie polega na byciu doskonałym, ale na odkryciu, że wtedy, kiedy świat mi się wali, przez zewnętrzne lub wewnętrzne zagrożenia, On nie osądza, ale daje pokój, który jest pierwszym krokiem do tego, by pójść dalej. Bo On zbawia, wybawia z tego, co paraliżuje człowieka.

34
Droga / Odp: Droga
« dnia: Kwiecień 25, 2024, 10:11:58 am  »
Grzegorz Kramer SJ
 
Idźcie i głoście Ewangelię. Nie ma tam: wykładajcie doktrynę i dogmaty czy chrześcijańską moralność. Nie jest tam napisane, że mamy tworzyć kolejną religię podobną do judaizmu, który był nie do uniesienia, tylko z inną teologią.
Dziś, jak w każdym czasie, świat potrzebuje Dobrej Nowiny o zbawieniu. O tym, że jest nadzieja i jest Miłość. Świat jest pełen ludzi smutnych, niepewnych, zagubionych. Nawet jeśli ci ludzie chodzą w pięknych garniturach i garsonkach., to potrzebują Dobrej Nowiny, nie potępienia i osądu.
To zdanie: „kto nie uwierzy, będzie potępiony”, jest często dla chrześcijan dobrą wymówką. Łatwo go używają, kiedy chcą zwalić na ludzi niewierzących swój brak wiary, swoje lęki i brak świadectwa. O, jak łatwo nam przychodzi powiedzieć: „twój wybór, niewierzący człowieku”. Nie przyjąłeś wiary i konsekwencji płynących z chrztu, który przyjąłeś.
A gdyby to zdanie odczytać inaczej? Jako instruktaż miary naszego (nas - wierzących) zaangażowania? Żebyśmy tak żyli swoim chrześcijaństwem, by być przekonujący świadectwem, by nie było żadnego człowieka, który by został bez wiary. Wiadomo, że nie można tego zdanie przeczytać literalnie, bo doszlibyśmy do smutnego wniosku, że samo przyjęcie chrztu wystarczy. A wiemy, że wielu z nas go przyjęło i daleko jesteśmy od chrześcijaństwa… Tak je właśnie czytam jako bardzo mocny motywator do życia tym, co mówił Jezus.
Nie odbijajmy piłeczki, nie wyciągajmy cytatów z Pisma przeciw niewierzącym.
Ten, który nie uwierzył, będzie "potępiony". Słowo κατακριθησεται znaczy jednak również: zostanie osądzony. A może w efekcie - ocalony? Wszak Bóg nie pragnie ludzkiej zguby i szuka okazji, żeby nas ratować. To my chętnie przekreślamy nie tylko czyny, lecz także człowieka (Aleksander Bańka). Niestety bywa tak, że najpierw dużo mówimy o czyimś złym czynie, oczywiście podkreślając to, że oddzielamy go od sprawcy, ale mówimy tak często i w taki sposób, że po „chwili” sprawca jest już tak zniszczony osądem, że nie ma co zbierać. Umywamy ręce, mówiąc, że to konsekwencja jego czynów i jego wina. Zwłoki po tym człowieku już nas nie interesują, bo idziemy „upominać” innego grzesznika i rozprawiać się z innymi problemami świata.
Człowiek, który wziął się w końcu za swoje grzechy, nie jest już tak bezczelny.

35
Droga / Odp: Droga
« dnia: Kwiecień 24, 2024, 11:05:52 am  »
Paweł Kosiński SJ

Obraz: Dzisiejszy fragment kończy w Ewangelii św. Jana publiczne nauczanie Jezusa. Rozpoczyna się "Jego godzina".  Słowa te wypowiadane są w Jerozolimie wobec tłumu słuchających, którzy przybyli na święto Paschy. Przyjrzę się swoim skojarzeniom i odczuciom.

Myśl: Ludzie, choć widzieli znaki, nie uwierzyli w Jezusa. Nie przyjęli światła, wzgardzili słowem życia. Nie odrzucili tylko Syna, ale przede wszystkim ‘Tego, który Go posłał’, Ojca. „U początku wszystkiego jest wiara w Jezusa”. Przez Niego poznajemy Ojca, słyszymy Jego słowa, które wybawiają od śmierci i dają życie. Wiara pomaga nam poznać rzeczywistość. Ona otwiera nasze oczy na prawdę. U Jana kończy się księga ‘znaków’, dokonywanych przez Jezusa, otwierając nas na ten najważniejszy znak: ‘Jego godzinę’ - krzyż i pusty grób.

Emocja: Nie przyszedłem sądzić, lecz zbawić. Obraz Boga ‘sprawiedliwego sędziego’ głęboko wyrył się w naszych wyobrażeniach. Do tego stopnia, że łatwo pomijamy to, co Jezus powiedział i uczynił. Ostatecznym znakiem sądu Boga bowiem jest ‘zbawienie’ – krzyż i zmartwychwstanie.

Wezwanie: Poproszę o łaskę otwarcia serca na chwałę Syna Człowieczego. Podziękuję Mu za dar wiary.
Uczynię jakiś gest uszanowania i uwielbienia.

36
Droga / Odp: Droga
« dnia: Kwiecień 23, 2024, 08:21:29 am  »
Paweł Kosiński SJ

Komentarz do Ewangelii (J 12,24-26)

Obraz: W uroczystość św. Wojciecha, pochodzącego z Czech patrona Polski, męczennika, kontemplujemy obraz ziarna pszenicy, które przynosi plon, jeśli wpadnie w ziemię i obumrze. Oczyma wyobraźni zobaczę ten proces przemiany – obumierania sobie, by żyć na wieki.

Myśl: Doświadczenie obumierania jest bolesne i wszystko w nas buntuje się przeciw niemu. A jednocześnie próba zachowania wszystkiego tak, jak jest nie przyniesie owocu, nowego życia, dobra. Egoizm ostatecznie jest bezpłodny, nie wydaje owocu. Przywiązanie do swego, skoncentrowanie tylko na sobie, zamyka nas w śmiertelnym uścisku. Jest to nasz życiowy paradoks. Im bardziej jesteśmy skoncentrowani na sobie, na zachowaniu siebie, wtedy tracimy zdolność do życia miłością, która jest darem z samego siebie.

Emocja: Kto chce „Mi służyć, niech idzie za Mną”. Służbą Panu i drogą naśladowania Go jest nasze codzienne życie. Jesteśmy wezwani, aby nasze myśli, słowa i czyny były czytelnym znakiem służenia Panu. Chodzi o intencje i świadome wybory.

Wezwanie: Poproszę o zdolność dostrzegania prawdziwego życia w ofierze z samego siebie. Podziękuję za dar krzyża Pana, który jest znakiem bezgranicznej miłości. Zaplanuję sobie czas na udział we Mszy św., która jest znakiem życia kiełkującego z obumierającego ziarna.

37
Droga / Odp: Droga
« dnia: Kwiecień 22, 2024, 08:24:02 am  »
Grzegorz Kramer SJ

Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem.
Wczoraj słuchaliśmy o Dobrym Pasterzu, dziś o złodzieju i rozbójniku. Przecież wszyscy próbujemy iść w kierunku wolności i życia, to jest kierunek wpisany w naszą naturę i w nasze serce przez Boga. Wszystkie sprawy w naszym życiu, takie jak: dobre relacje przyjacielskie, małżeńskie, piękno, pragnienia, życie pełnią serca, są w centrum zainteresowania złodzieja. W jaki sposób nam je wykrada? Wmawiając nam kłamstwo, że jesteśmy do niczego. Kłamstwo, którego celem jest rzucenie podejrzenia na Boga, że On wcale nie jest taki dobry, jak się może wydawać.
Konsekwencją tego jest podważenie prawdy o tym, że moje serce jest dobre, że liczy się dla Boga. To są małe, codzienne sprawy, w których mówimy sobie, że jesteśmy np. słabymi rodzicami, bo się nie możemy dogadać z dziećmi; słabymi uczniami, bo coś nam nie poszło; słabym księdzem, bo ktoś odszedł.
Złodziej chce ukraść nam życie, ukraść nam chwałę, którą nas Bóg obdarzył. W zamian nie daje nic, poza kłamstwem, że dla Boga jestem obojętny. Innym kłamstwem, które perfekcyjnie udaje się mu wsączyć do naszych serc, jest nasza bierność i potulność jako chrześcijan. Jezus, kiedy żegnał się ze swoimi, posłał ich, by Go głosili, dał im władzę i moc do zwyciężania. Tymczasem zachowujemy się jak ludzie, którzy są zalęknieni, nie wierzący w swoje możliwości, nie mówiąc o możliwościach, które On nam daje.

38
Droga / Odp: Droga
« dnia: Kwiecień 19, 2024, 08:41:47 am  »
Paweł Kosiński SJ

Obraz: Jesteśmy w dalszym ciągu w trakcie wydarzeń będących następstwem cudu rozmnożenia chleba, sporów, jakie z tego wynikły i prawd wiary, jakie Jezus przekazuje uczestnikom. Oczyma wyobraźni zobaczę miejsca, ludzi, wydarzenia. Posłucham z wiarą wypowiadanych słów.

Myśl: Jezus przekonuje swoich słuchaczy do tego, że On jest "chlebem życia", danym wszystkim, choć nie wszyscy go przyjmują z wiarą. Tłum, a zwłaszcza faryzeusze nie rozpoznają jednak boskiego pochodzenia Pana. Tekst, który rozważamy ma wiele poziomów lektury. Każde słowo, każdy obraz wyraża wielość treści, a ostatecznie wyraża Innego - Boga. Może też jednak być odczytywany jako przekaz eucharystyczny. Dla czytelnika chrześcijańskiego jest "homilią eucharystyczną", gdzie Ciało Jezusa nie jest "metaforą", a rzeczywistym ciałem i krwią Syna Człowieczego, Eucharystią.

Emocja: "Sprzeczali się między sobą". Najpierw było "szemranie", teraz dyskusja się zaostrza i dochodzi do sporu. Mamy tu do czynienia ze "skandalem wcielenia". Jezus jest Bogiem i człowiekiem, Słowem i ciałem. Żadna z Jego natur nie może być umniejszona ani pominięta.

Wezwanie: Poproszę o łaskę spożywania Ciała i Krwi Pańskiej. Podziękuję za to, że On ciągle daje się nam w Eucharystii. Uczynię jakiś gest ofiarowania i uwielbienia.

39
Droga / Odp: Droga
« dnia: Kwiecień 18, 2024, 08:56:53 am  »
Paweł Kosiński SJ

Obraz: Dyskusja o znaczeniu szukania Jezusa i karmienia się Nim jako chlebem odbywa się w okolicach Kafarnaum, na północnym brzegu Jeziora Genezaret. Oczyma wyobraźni zobaczę te miejsca i ludzi. Posłucham słów Pana.

Myśl: Jezus ukazuje siebie jako "chleb życia". Nie jest tylko zapowiedzią, "znakiem" tej rzeczywistości, która ma nadejść. Nie jest jak "manna na pustyni", która była zapowiedzią przyjścia "chleba żywego". Jest nim Jezus, który "daje swoje ciało za życie świata". Jest to zapowiedź męki i tego, co ona przynosi. Przyjęcie Jezusa jako "chleb życia" nie jest wynikiem działań człowieka, ale darem Ojca, "pociągania od Niego". On chce zbawić wszystkich, ale zostawia każdemu wolność.

Emocja: Pociąganie od Ojca. Wierzymy, że Ojciec pragnie zbawienia wszystkich. To tajemnicze "pociąganie" jest wrodzone człowiekowi, a objawia się przez rozmaite pytania o sens, jakie człowiek sobie stawia, pragnienie dobra i rozwoju, jakie odczuwa.

Wezwanie: Poproszę o łaskę spożywania Ciała i Krwi Pańskiej. Podziękuję Mu za to, że On wzywa mnie do korzystania z daru Eucharystii. Zaplanuję sobie czas na uczestniczenie we Mszy świętej.

40
Droga / Odp: Droga
« dnia: Kwiecień 17, 2024, 08:56:46 am  »
Grzegorz Kramer SJ

O jak łatwo powiedzieć, że: Bóg za dobre wynagradza, a za złe karze. W tym prostym powiedzeniu ziszczają się wszystkie ludzkie pragnienia, by nagrodzić 'swoich' i 'dokopać' przeciwnikom. Czasem tym wewnątrz nas.
Kiedy na serio wpatrzymy się w to, co się stało w Piątek i Niedzielę Wielkanocną, to dojdziemy do wniosku, że On, owszem daje dobro (pomnaża je w nas), ale kiedy widzi zło to daje lekarstwo - Ciało i Krew swojego Syna.
I to jest właśnie Dobra Nowina, którą mamy głosić, aż za cenę swojej krwi. Nie te ludzkie połajanki, które straszą Bogiem.
On jest Pokarmem na czas naszej słabości.

41
Droga / Odp: Droga
« dnia: Kwiecień 16, 2024, 08:29:05 am  »
Grzegorz Kramer SJ

Adwersarze Jezusa podkreślają, że Mojżesz dał im chleb z nieba. Jezus rysuje im inną perspektywę - chleb od Ojca.
Może to jest fragment, który można wziąć jako inspirację do zrozumienia „modlitwy nieustannej”? Wielu wydaje się, że to wiąże się z nieustannym powtarzaniem jakiś słów jak mantry. Inni myślą sobie, że to jest niemożliwe, bo przecież trzeba pracować, gotować, kochać się czy oglądać telewizję. Wiec nie da się robić dwóch rzeczy na raz.
Moja intuicja jest taka, że modlitwa nieustanna nie wymaga od nas odrywania się od naszej codzienności, ale na innym przeżywaniu naszej codzienności. Nie widzę tylko tego, co do mnie dociera, w czym jestem zanurzony i co jest „moje”. Na marginesie, zauważanie tego i tak jest już dużym sukcesem, bo ilu z nas udaje się żyć świadomie? Drugim etapem jest patrzenie na swoją codzienną rzeczywistość jako na dar od Taty. Widzenie więcej niż tylko to, czego doświadczają moje zmysły.
Kiedy w ten sposób żyjemy i modlimy się, całkiem inaczej wygląda przeżywanie naszych głodów. Owszem, mamy je dalej, ale nie sprawiają, że wydaje się nam, że umieramy nie zaspokoiwszy ich.
Wydaje się, że taka optyka jest nam szalenie potrzebna, w przeciwnym razie stajemy się jak ci z opowiadania o morderstwie Szczepana. Ludzie wierzący w Boga, bardzo religijni, ale oporni i o twardych karkach. Tacy nie zmieniają swojej perspektywy, Bóg jest im potrzebny tylko do potwierdzania ich tez i do pozbywania się z horyzontu inaczej myślących.
Dajemy chleb, ale przecież nie dajemy swojego. Bierzmy chleb, ale nie bierzemy swojego. Wszystko jest Abby.

42
Droga / Odp: Droga
« dnia: Kwiecień 15, 2024, 09:44:22 am  »
Grzegorz Kramer SJ

Jezus, w dzisiejszym fragmencie Ewangelii, robi wyrzut, uskarża się. „Szukacie Mnie, bo jedliście chleb do syta”. Oni Go traktują instrumentalnie, chcą zaspokojenia swoich wrażeń, chcą sztuczek, znaków czy zaspokojenia swoich głodów. I choć to wszystko nie musi prowadzić do zła, to jednak zdradza utylitarystyczne traktowanie.
Zdarza się tak ludziom, że drugi człowiek jest traktowanie właśnie w ten sposób, do zaspokajania różnych potrzeb, począwszy od emocjonalnych, a skończywszy na różnych materialnych.
Jezus czyni wyrzut, nie dlatego, że się obraził, ale dlatego, że przecież zaprosił ich i nas do czegoś więcej, do przygody pod tytułem wiara, wyjście w nieznane, codzienne odkrywanie siebie, świata i Boga. A oni Go szukają, bo mają w tym interes.
Popatrzmy na nasze motywacje.
I jeszcze jedna kwestia – Jezus, wskazując na rozmnożony chleb, pokazuje, że on niszczeje. A może warto czasem zadać sobie brutalne pytanie, czy Chleb Eucharystii, który jemy, czy on w nas nie niszczeje?
Bo, ostatecznie chodzi o miłość, a nie o jedzenie chleba.

43
Droga / Odp: Droga
« dnia: Kwiecień 12, 2024, 09:03:38 am  »
Grzegorz Kramer SJ

Chodzą za Jezusem, widzą cuda, doświadczają niesamowitości, Mistrz wprowadza ich do najbardziej tajemnych wydarzeń i nic nie rozumieją. Te znaki przyciągają tłumy i nie ma się co dziwić. Też ich ciągle szukamy. Każdy z nas chce doświadczać czegoś niesamowitego, nie tylko w relacji z Bogiem, ale i między nami.
Ewangelista twierdzi, że Jezus zadał pytanie Filipowi „wystawiając go na próbę”. Nie wiem, czy Bóg wystawia nas na próbę, nie sądzę. Często spotykam się z takim określeniem, Biblia przytacza wiele sytuacji, które autorzy określają w ten sposób. Jednak dla mnie to jest raczej kwestia ludzkiej interpretacji trudnych momentów, które w życiu się zdarzają. Nie sądzę, by Bogu było to potrzebne, zresztą wtedy w porównaniu z Nim wygrywaliby ludzcy rodzice, którzy nie robią tego swoim dzieciom. Wracając do Ewangelii. Uważam, że ten zwrot nie tyle opisuje próbę, której został poddany Filip, co mówi o pewnej pedagogice, którą chce przekazać autor. W każdym razie, apostołowie skupili się na trudnościach, na brakach, na czymś, czego nie ma. Zobaczyli, że trudności i brak równa się problem. Tymczasem okazuje się, że trudności są (mogą być) źródłem cudownej twórczości. W jednym momencie muszą podjąć decyzję, czy chcą dalej tkwić w "nie da się", czy robią "skok na głęboką wodę", który może skończyć się kompromitacją. Zanim stał się cud, Jezus kazał im, żeby przekazali tłumom, aby wszyscy usiedli. To ważny moment, bo uwaga wszystkich została zwrócona na nich. Cały tłum wiedział, że "coś" się wydarzy. I oni musieli to czuć. To nie był mały cud w ukryciu, poprzedzony modlitwą, która może, ale nie musi być wysłuchana (bo nie ma w niej wiary).
Po każdym cudzie, zwycięstwie czy darze grozi nam niebezpieczeństwo polegające na tym, że postanowimy na fali euforii ogłosić Jezusa Królem. Jemu jednak na tym kompletnie nie zależy, odchodzi od tych, którzy doświadczyli cudu i chcą więcej cudów.
Lubi przebywać w towarzystwie ludzi, którzy szukają wyzwań, nie omijają trudnych sytuacji, ale wchodzą w nie z wiarą. Takich, o jakich mówi pierwsze czytanie. Gdyby nam zależało, to byśmy się cieszyli, że możemy cierpieć dla Jego Imienia. Jak ci „wariaci” z pierwszego czytania. A chrześcijanie dziś, w sporej liczbie, lubią nimi być i nimi nie być zarazem. Za dużo w nas schematów, które mają dać poczucie bezpieczeństwa. Za dużo chowania się przed ludźmi z tym, że spotkaliśmy Kogoś, kto daje szczęście, nie tylko na Mszy, ale może je dać wszędzie. I nie jak automat, ale jak kochający towarzysz, który uczy nas odpowiedzialności. Chrystus staje się często jedną z wielu spraw, jedną z wielu teorii w naszym życiu, a nawet sprawą ściśle prywatną.
Oni nie byli masochistami i nie cieszyli się z bólu, oni cieszyli się, że „dla Niego”. Wszystko dla Niego. Tak się rozkochać w Panu, by wszystko „dla Niego”. Nie w kościele, nie podczas modlitwy, ale wszędzie. Na rowerze, w kuchni, w łazience, w sypialni, w tramwaju. Wszędzie i zawsze, i wszystko. Wtedy chrześcijaństwo ma sens, nabiera dobrego wymiaru. Wtedy staje się radością, nie „kulą u nogi”.

44
Droga / Odp: Droga
« dnia: Kwiecień 11, 2024, 08:42:50 am  »
Paweł Kosiński SJ

Obraz: Jezus wraz z uczniami udaje się do ziemi judzkiej, nad rzekę Jordan, gdzie w Ainon Jan udzielał chrztu. Oczyma wyobraźni zobaczę to miejsce, gdzie jest dużo wody i przychodzą tłumy, aby słuchać pouczenia i przyjąć chrzest. Przyjrzę się swoim odczuciom.

Myśl: Tylko Bóg daje życie. Nic tego nie zastąpi. Ani przymierze, jakie Izraelici zawarli z Bogiem, ani Prawo, ani świątynia, obojętne jak okazała. Nic nie zastąpi Boga i nie da człowiekowi życia. Jan Chrzciciel jest świadom tego. On wie, że jego czas dobiega końca. Miał przygotować drogę Mesjaszowi i teraz ten, który „przychodzi z wysoka, panuje nad wszystkim”. Jan rozpoznał w Jezusie Słowo, które Bóg wypowiada do każdego, odnajduje w Nim swoje szczęście i przeznaczenie. Jest prototypem ucznia na wszystkie czasy, który oczekuje, szuka i przyjmuje życie syna, do którego Bóg nas wzywa.

Emocja: „Kto nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia”. Kiedy słuchamy słowa Jezusa, On mieszka w nas, a my w Nim. Ten, kto Go nie słucha, odłącza się od Jego życia. Moja odpowiedź na wołanie Syna jest ‘deklaracją’ przyjęcia lub odrzucenia tożsamości syna, a zarazem wyborem życia lub śmierci.

Wezwanie: Poproszę o poznanie miłości Ojca do Syna i zjednoczenie się z Synem. Podziękuję za Jego przyjście do nas i do mnie osobiście.
Uczynię jakiś gest uszanowania i uwielbienia.

45
Droga / Odp: Droga
« dnia: Kwiecień 10, 2024, 08:59:40 am  »
Paweł Kosiński SJ

Obraz: W dalszym ciągu rozważamy spotkanie Jezusa z Nikodemem. Przychodzimy do Niego, gdziekolwiek by to nie było. Oczyma wyobraźni zobaczę miejsce, otoczenie mojego spotkania się z Panem. Jezus w tych okolicznościach przyjmuje mnie, poucza i oświeca.

Myśl: Ten fragment ewangelii ukazuje zaskakującą i niezasłużoną miłość Boga do człowieka oraz perspektywę sądu. Jezus ukazuje sens swojej misji, a jest nim zbawienie a nie potępienie. Obawy człowieka o swoje ‘zbawienie’ są bezpodstawne. Bóg jest cały nastawiony na zbawianie, choć nikogo nie przymusi do przyjęcia tegoż zbawienia. Ten krótki fragment Pisma ukazuje także kryterium rozeznania. Nieprawość, grzech, odmowa przyjęcia zbawienia to ucieczka od światła Słowa Bożego. Kto staje w świetle sumienia, prawości, ten dokonuje uczynków w Bogu.

Emocja: „Ludzie bardziej umiłowali ciemność”. Osądza nas nie Bóg, ale nasze uczynki. Czy jest możliwe odrzucenie Słowa, życia? Owszem, tak jak miłość przyjmujemy tylko w wolności, tak i odrzucenie jej, grzech jest naszą decyzją. Nie jesteśmy do niego przymuszeni. Poznajemy po owocach.

Wezwanie: Poproszę o odwagę stawania w świetle dobrego sumienia. Podziękuję za pouczenie Słowa Pisma św. i nauczanie Kościoła.
Zaplanuję sobie czas na rachunek sumienia, czas stawania w świetle.

Strony: 1 2 [3] 4 5 ... 131